Ostatni rok był dla nas bardzo intensywnym i ciekawym czasem. Jego dużą część pochłonęło rozmyślanie o podróży, planowanie jej, przekopywanie Internetu w poszukiwaniu różnych informacji, dorzucanie do trasy co chwilę nowych krajów. Poza tym sporo normalnej pracy, która sprowadzała nas na ziemię:)  Do tego w moim przypadku dochodziły studia, które myślałam, że nigdy się nie skończą…

Tymczasem jest 31 grudnia 2015 roku, my siedzimy w naszej wymarzonej Nowej Zelandii, a uporządkowane i spokojne życie zostało daleko w Polsce. Czas w podróży traktujemy jako jedyny w swoim rodzaju, często powtarzamy „teraz albo nigdy” i łatwiej jest nam wymyślać, gdzie by nie pojechać i czego nie zobaczyć. Mamy kilka rzeczy na swojej liście marzeń, które mamy nadzieje się spełnią w 2016 roku, a jak nie to już napewno w 2017!

Co chcielibyśmy zrobić w 2016 roku?

      1. Objechać Nową Zelandię w vanie przerobionym na campera.
      2. Zobaczyć lodowiec w Nowej Zelandii.
      3. Zobaczyć jezioro Tekapo w ciągu dnia i zostać w pobliżu na noc w tzw. parku ciemnego nieba, czyli zobaczyć miliardy gwiazd nad głowami!
      4. Zrobić jakiś trekking w Nowej Zelandii.
      5. Skoczyć na bungee z najwyższego punktu w Nowej Zelandii – 134 m z platformy zawieszonej między skałami nad rzeką Nevis (8,5 sekundy swobodnego spadku!).
      6. Skoczyć ze spadochronem w Nowej Zelandii.
      7. Wytatuować sobie maoryskie wzory.
      8. Pracować w winiarni w regionie Marlborough i spróbować litrów tamtejszych win, hehe.
      9. Pomagać w ramach wwoofingu w Australii w hostelu lub farmie, a najchętniej opiekować się jakimiś fajnymi zwierzakami (kangurami albo koalami!).
      10. Zobaczyć „najszczęśliwsze zwierzę na świecie” – kuokę:)
      11. Wykąpać się w oceanie i spróbować sił w surfingu.
      12. Nurkować na Wielkiej Rafie Koralowej w Australii.
      13. Odwiedzić wyspy na Ocenie Spokojnym – Fidżi albo Samoa, a najlepiej pojechać tu i tu:)
      14. Spotkać się z przyjaciółmi i rodzinką w Azji żeby razem zwiedzić jakiś kraj.
      15. Spędzić święta Bożego Narodzenia leniuchując w ciepłym miejscu – pod palmą, na plaży z białym piaskiem i turkusową wodą.

Pewnie zastanawiacie się dlaczego tak mało tu Azji? Gdzie te Birmy, Nepale, Wietnamy i inne? Postanowiliśmy zostać w Nowej Zelandii na tyle ile możemy, czyli pełne 12 miesięcy, z czego aż 10 przepracować, żeby móc pozwolić sobie na w miarę swobodne podróżowanie przez kolejne 7 miesięcy przed powrotem do Polski. W NZ planujemy więc zostać do połowy listopada, ale już w marcu ruszamy na pierwszy, miesięczny trip po południowej wyspie (nie możemy się doczekaaaaać!). Tylko najpierw trzeba kupić furę i ją przerobić na campera:)

Po Nowej Zelandii chcemy pojechać na kilka tygodni do Australii, później na wspomniane na liście wyspy Samoa i/lub Fidżi (i to by było super miejsce na święta 2016, już widzę tę palmę i biały pioch pod stopami!), a stamtąd ruszyć już do Azji. Zobaczymy za rok na ile nasze plany pokryją się z rzeczywistością i co będziemy planować na 2017! Już się nie możemy doczekać, to będzie dobry rok:)

PS. U nas właśnie wybiła północ!

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!

(Visited 191 times, 1 visits today)

11 Comments

  1. Karolina 5 stycznia 2016 o 12:25

    Pozdrawiam noworocznie i życzę Wam realizacji tych wszystkich podróżniczych marzeń w 2016 roku. I mam dla Was alternatywną opcję (zamiast Fidżi/Samoa) 😉 Zapraszam na Nową Kaledonię, gdzie najprawdopodobniej będę od marca do czerwca i potem zimą. Może wpadniecie w odwiedziny? 🙂

    1. Agata 6 stycznia 2016 o 09:06

      Nowa Kaledonia też brzmi i wygląda dobrze! 🙂 Dziękujemy za zaproszenie, kto wie, może nas tam wywieje … to wiedzą tylko linie lotnicze i ich niskie ceny ;d
      A co porabiasz w Nowej Kaledonii? 🙂

  2. Natalia 5 stycznia 2016 o 17:29

    Zdecydowanie podpisuję się pod punktami 1,2,3 i 13!

  3. łukasz kędzierski - podróże i fotografia 5 stycznia 2016 o 18:16

    To się nazywa lista. Na moje nieszczęście prawie wszystko związane z Nową Zelandią, która od dłuższego czasu jest na mojej prywatnej liście. Każdy kto choć trochę zajmował się fotografia krajobrazu musi odwiedzić ten kraj, bo przepięknych plenerów jest tam od groma. Za jakiś czas na pewno zawitamy.Będę czekał na relacje – zwłaszcza zaintrygował mnie punkt związany z „parkiem ciemnego nieba” 🙂

    1. Agata 6 stycznia 2016 o 09:08

      Akurat przez większość roku będziemy w NZ, dlatego tyle rzeczy się do niej odnosi 🙂 Już przebieramy nogami na zwiedzanie tego kraju, bo póki co siedzimy w małym miasteczku w górach i zarabiamy $ na dalsze podróże. Ale już w marcuuuuuu… 🙂

  4. Ania 6 stycznia 2016 o 09:53

    Piękny plan, zazdroszczę niesamowicie. Mogę się podpisać pod prawie wszystkimi punktami jeśli chodzi o Nową Zelandię łącznie z tatuażem (poza bungee, tego nie zrobię nigdy i nigdzie;). Co to za cudny zwierzak, napiszcie coś więcej o kuoce 🙂

    1. Agata 8 stycznia 2016 o 06:36

      Na bungee to głównie Olo się napala, ja jeszcze się zastanawiam, czy to na pewno dla mnie ;p Co do kuoki to swego czasu na instagramie było mnóstwo „selfie” z tym zwierzakiem, który należy do rodziny kangurowatych i niemal cały czas wygląda na uśmiechnięte:D Występuje tylko w Australii, ale z tego co kojarzę wyłącznie na wschodzie… zobaczymy, gdzie nas wywieje 😉

  5. Pingback: Co zmieniło się w naszym podejściu do podróży?

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *