Aparat fotograficzny był jednym ze sprzętów, które znalazły się na naszej liście „do kupienia” przed wyjazdem. Mieliśmy co prawda aparat, ale cyfrowy, a przy okazji długiej podróży chcieliśmy podszkolić się z robienia zdjęć. Uznaliśmy, że to dobry moment na zainwestowanie w coś lepszego, co daje więcej możliwości.

Mając przed sobą niemal dwuletnią podróż, z góry nastawiliśmy się, że typowych pamiątek z różnych krajów nie będziemy kupowali. Raz, że zajmują miejsce w plecaku, dwa, że trzeba to ze sobą wozić i nosić. Oboje stwierdziliśmy, że najlepszą pamiątką z wyjazdu będą dla nas po prostu zdjęcia i filmy. Tak, założyliśmy, że z każdego kraju będziemy montować kilkuminutowe wideo… no cóż. Powiedzmy sobie szczerze, że gdzieś na listopadzie 2015 się nasze filmiki zatrzymały:) Ale materiał cały czas kolekcjonujemy z nadzieją, że kiedyś znajdzie się czas na nasze spektakularne produkcje filmowe!

No okej, pozostało nam więc wybrać aparat z dziesiątek dostępnych na rynku. Chcieliśmy kupić coś, co da nam więcej opcji niż cyfrówka. Lustrzanka? Znajomi, którzy mają, zawsze narzekają, że za ciężka. Do tego dla nas obsługa to czarna magia, bo nigdy z takim sprzętem nie mieliśmy do czynienia. Jeszcze innym aspektem była cena i to, czy kupując już taki pro sprzęt faktycznie wykorzystamy jego możliwości. Po tych kilku argumentach wiedzieliśmy, że lustrzanka odpada na 100%.

Wybraliśmy coś pomiędzy cyfrówką a lustrzanką i stanęło na hybrydzie, czyli aparacie z body niewiele większym niż aparat cyfrowy, ale z wymienną optyką. Kupiliśmy Sony a5000, który akurat w czasie, gdy go zamawialiśmy za dopłatą 100 zł sprzedawany był z dodatkowym obiektywem 20mm f/2.8. Szczerze? Jest to jeden z najlepszych prezentów jakie sobie zrobiliśmy. Aparat sprawuje się mega dobrze – jest szybki, lekki, zajmuje naprawdę mało miejsca (w niewielkiej torbie mamy body + dwa obiektywy, a w dodatkowym pokrowcu jeszcze jeden obiektyw – patrz fota na górze), ma wszystkie funkcje, które nam są na chwilę obecną potrzebne, ekran odchylany o 180 stopni, kręci filmy w HD… jedyne, czego nam w nim naprawdę brakuje to wizjer. Z czasem bardzo chętnie przesiedlibyśmy się na lepszy model, który jest w niego zaopatrzony.

Na początku używaliśmy dwóch obiektywów, które otrzymaliśmy w zestawie, czyli kitowy i wspomniany stałoogniskowy 20mm f/2.8. Po jakimś czasie nadszedł moment, kiedy chcieliśmy spróbować czegoś nowego i dokupiliśmy kolejny obiektyw stało gniskowy – 50mm f/1.8. Przy nim zobaczyliśmy co oznaczają naprawdę jasne i ostre zdjęcia, z piękną głębią ostrości. Olo jednak nie zadowolił się tylko 50-tką, co chwile marudził, że nie mamy dobrego zooma do robienia ujęć zwierzętom. Kupiliśmy więc obiektyw zmiennoogniskowy 55-210mm f/4.5-6.3. W międzyczasie odesłaliśmy kitowy do Polski, więc obecnie używamy pozostałych trzech, które sprawują się idealnie, jedynie w 20mm brakuje nam stabilizacji obrazu.

sony a5000
Nasz Sony a5000 z używanymi przez nas obiektywami. Fota z naszego Instagrama!

Oczywista oczywistość nie uważamy siebie za żadnych profesjonalistów, ale naprawdę się staramy i widzimy, że z miesiąca na miesiąc foty wychodzą coraz lepiej. Przede wszystkim dzięki praktyce – w podróży mamy mnóstwo okazji na testowanie ustawień aparatu. Zdjęcia rozgwieżdżonego nieba, ludzi, produktów, ulic, architektury, krajobrazu, miast nocą, zwierząt w ruchu… i można tak wymieniać. Dzięki temu coraz pewniej robimy zdjęcia i coraz lepiej wiemy jakie ustawienia wybrać na aparacie, żeby fota wyszła dobrze.

Jedną sprawą jest praktyka, ale nie zapomnieliśmy o teorii. Bez uporządkowania sobie wiedzy jakie parametry ekspozycji w jaki sposób wpływają na zdjęcie, umierałabym z frustracji nie mogąc zrobić ujęcia poprawnie. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że po to kupujemy lepszy aparat, żeby się czegoś nauczyć i go wykorzystać jak najlepiej, więc używamy trybów pół-automatycznych i manualnego. Mimo wszystko ciągle mieliśmy problemy z wykonaniem niektórych zdjęć – zwłaszcza tych robionych w słabych warunkach oświetleniowych, ale czasami też z ostrością i poprawnym odzwierciedleniem kolorów.

Dlatego skorzystaliśmy z propozycji na lekcje fotografii od Natalii, którą może część z Was kojarzy z bloga Jest Rudo. Lekcje są do kupienia w formie pdf’ów (również w wersji do druku), co dla nas jest idealnym rozwiązaniem, gdy jesteśmy w podróży.

Zagadnienia poruszane przez Rudą dotyczą podstaw robienia zdjęć i są wyjaśniane baaardzo dokładnie. My zdecydowaliśmy się na dwie lekcje, dotyczące ostrości i kolorów zdjęć. Znaleźliśmy w nich solidne podstawy tematów, jak chociażby informacje dotyczące koła barw i schematów kolorów, a nawet wytłumaczenie wpływu kolorów na odbiorcę. Nie jest to na chwilę obecną dla nas priorytetem w fotografii, ale mimo wszystko było ciekawą lekcją i kto wie – może znajdzie zastosowanie w przyszłości. Zdecydowanie przydało nam się szczegółowe omówienie balansu bieli i pozwoliło odnaleźć ustawienia w aparacie, o których wcześniej nie wiedzieliśmy i z nich nie korzystaliśmy. Przyznaję się bez bicia, że instrukcje obsługi to dla mnie koszmar i nigdy ich nie czytam.

Z kolei lekcja o ostrości zwróciła naszą uwagę na to jak poprawnie ostrzyć zdjęcia i dzięki niej zaczęliśmy korzystać z trybów autofokusa. Przez większość podróży używaliśmy wyłącznie ostrzenia manualnego, co jeszcze przy fotach krajobrazu, czy architektury jest okej, ale przy fruwających jak z ADHD ptakach – niekoniecznie.

Tak naprawdę dzięki lekcjom Rudej poznaliśmy lepiej swój aparat i jego, dotąd nie używane przez nas, funkcje.

Jako że naszego Soniaka wyciągamy niemal codziennie, nie skorzystaliśmy z praktycznych lekcji, które dołączane są plików. Testujemy ustawienia „na żywym organizmie”, czyli na tym co aktualnie i tak chcielibyśmy sfotografować. Jednak dla osób, które w danym momencie nie mają pomysłu na uwiecznienie czegoś konkretnego, takie podpowiedzi na praktyczne wykorzystanie różnych funkcji aparatu to super pomysł na utrwalenie wiedzy.

Więcej na temat aparatu i robienia zdjęć się nie wymądrzamy! Wykracza to poza nasze kompetencje, haha. Ale jeśli macie jakieś konkretne pytania dotyczące naszego Sony a5000 albo wstawianych przez nas fotek to śmiało pytajcie, postaramy się odpowiedzieć najlepiej jak potrafimy.

A my razem z Rudą przygotowaliśmy dla Was mały konkurs!

Jeśli chcecie douczyć się czegoś w temacie fotografii albo jesteście totalnie zieloni i nie wiecie jak się do tego zabrać – możecie wygrać wybraną przez Was lekcję fotografii od Natalii (lista do znalezienia jest w MójSzop). Są dwie lekcje do wygrania = będziemy wybierali dwóch zwycięzców.

Zadanie konkursowe: wyślijcie na maila kontakt@stohistorii.pl lub wstawcie na swój Instagram (dodając nasze konto @stohistorii do opisu) zdjęcie, które uwiecznia jedno z Waszych najlepszych wspomnień, z krótkim opisem co to za super moment w Waszym życiu. Konkurs trwa od 2.03.2017 do 15.03.2017, a wyniki ogłosimy do 19 marca.  Nie możemy się doczekać fotek, także wybierajcie i ślijcie/udostępniajcie swoje ulubione chwile!

 

(Visited 929 times, 1 visits today)

5 Comments

  1. Magdelena | palm tree view 26 marca 2017 o 10:43

    Aktualnie jestem przed dłuższą podróżą i również zaczęłam rozglądać się za lepszym aparatem. O ile lustrzankę już posiadam (od 6 lat, więc body dość wiekowe), raz -przestały wystarczać mi jej możliwości i dwa – ciężar w podróży bardzo daje się we znaki. Tak jak wy zdecydowałam się na wybór pośredni, na bezlusterkowca. Teraz tylko czas na wybór: który? Dlatego podpytuję, co przeważyło szalę, że zdecydowaliście się na Sony? Rozważaliście opcję zakupu Olympusa?

    Pozdrawiam i życzę jak najwięcej udanych zdjęć i rozwoju na fotograficznej ścieżce 🙂

    1. Agata 28 marca 2017 o 19:03

      Hej Magdalena!
      Jeśli chodzi o nasz wybór to zdaliśmy się po pierwsze na własne doświadczenia (co prawda z cyfrówkami, więc nie wiem, czy to może być wyznacznikiem;p) – mieliśmy mega starą cyfrówkę Sony, bodajże z 2005, która trzymała się super i robiła ładne zdjęcia i Olympusa kupionego dziesięć lat później, z którego foty wychodziły nijak. Jakiś sentyment chyba tu poszedł w ruch;)
      A po drugie opinia znajomego fotografa, któremu podaliśmy swój budżet i ofertę na Sony a5000 z dodatkowym obiektywem, stwierdził, że jak za tę cenę to bardzo dobra oferta, no i cóż… zaufaliśmy i nie żałujemy:D Naprawdę aparat daje, naszym zdaniem, radę!

  2. Asia 27 marca 2017 o 09:31

    Na konkurs się nie załapałam , ale dzięki za link to sklepu Rudej !!! Podręczniki już pościągane , czas brać się do nauki ! 🙂 a Wasze zdjęcia są bajeczne !

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *