Założę się, że jest tutaj trochę osób, które lubią dobrze zjeść. Tak jak w domu mogę od czasu do czasu wsunąć słabą kanapkę z serem i keczupem (chociaż bywa, że smakuje wyśmienicie!), tak w trakcie wyjazdów staramy się wyciągnąć z lokalnej kuchni ile się da. Po wpisie z Jordanii wiecie już, że od kulinarnego researchu jestem ja. Zatem lecimy!

Kuchnia meksykańska na Jukatanie

Meksyk niczym nie różni się od innych krajów i w zależności od regionu, serwowane są tu różne potrawy. Niestety nie trafiliśmy do kulinarnej Mekki Meksyku, czyli stanu Oaxaca, który uznawany jest za najpyszniejszy region tego kraju. Monica, która z nami była przez pierwsze dni, pochodząca dokładnie z Oaxaca, trochę nawet kręciła nosem na jukatańską kuchnię. Była 100% lokalną patriotką popierającą, że jak jeść dobrze to tylko w Oaxaca. No cóż… jak się nie ma, co się lubi to się lubi, co się ma. Mieliśmy Jukatan.

Nie urywało dupy przy każdym kęsie, każdego taco, ale kilka razy rozmarzyliśmy się przy jedzeniu. Zanim powiemy, w których miejscach dokładnie, szybkie info co jest czym w meksykańskiej kuchni, czyli co zjeść w Meksyku?

Co zjeść w Meksyku?

  • Taco – czyli numero uno w Meksyku w postaci kukurydzianego, okrągłego placka z różniastymi dodatkami. Jedliśmy i takie, gdzie jedynym dodatkiem był ser (i to było kiepskie niczym kanapka z keczupem), ale też te wypełnione sałatką z krewetek, cebulką (często piklowaną, czerwoną) i kolendrą. Albo z kurczakiem albo z ośmiorniczkami. Fun fact: tacos zawsze kojarzyło mi się jako chrupiąca skorupka, zwinięta w taką otwartą kieszonkę, do której się sypie „nadzienie” – o takie. Otóż nigdzie, przenigdzie, nie widzieliśmy takiej wersji tacos. Tylko coś na kształt miękkiej mini tortilli, którą samemu się składa na pół.
  • Torta – to nie żaden tort, a poczciwa kanapka zrobiona z pieczywa przypominającego bułkę paryską. Jedna z bardziej zapychających przekąsek z mnóstwem możliwych dodatków – od owoców morza, przez mięso do opcji wege.

tacos mexico

tortas mexico

  • Salbute – to takie taco w wersji nieco bardziej wymyślnej, bo placek smażony jest na głębokim tłuszczu, co powoduje, że się nadymuje i staje puszystą poduszeczką.
  • Cochinita Pibil – meksykańska wersja szarpanej wieprzowiny, znanej zagranico jako pulled pork. Serwowana jako osobne danie albo dodatek do tacos, tortas, czy salbutes.
  • Poc chuc – prosiaczek w marynacie cytrusowej, podawany z ryżem i standardowymi dodatkami, czyli: pasta z czarnej fasoli posypana serem, salsa z pomidorów i cebulki, marynowana, czerwona cebula, cząstka awokado.
  • Al pastor – meksykański kebab, przywieziony do tego kraju przez libańskich imigrantów. Serwowane jako dodatek do podstawowych dań, podobnie jak Cochinita Pibil. Dla mnie wygrały nachosy podane właśnie z al pastor + innymi rodzajami mięsa, zapieczone z serem, czarną fasolką i do tego kleks guacamole, mmm!

cochinita pibil mexico

  • Fajita – grillowane kawałki wołowiny z papryką i cebulą podawane w tortilli z dodatkiem kwaśnej śmietany.
  • Sopa de Lima – najpopularniejsza zupa w stanie Jukatan. Lekko kwaśna od limonki, zazwyczaj podawana z kurczakiem lub indykiem, z pokruszonymi nachosami na górze.
  • Huevos Motuleños – popularne śniadanie, czyli jajka sadzone, z tortillą i czarną fasolą, posypane serem. Często podawane z pysznymi platanami, czyli smażonymi bananami i szynką.
  • Ceviche – mega popularne w nadmorskich restauracjach, gdzie rządzą świeże ryby, ośmiorniczki i krewetki. Jukatańskie ceviche to zazwyczaj gotowane owoce morza podawane z kolendrą, limonką, pomidorami i cebulką.

huevos motuleños

ceviche mexico

  • Gringas – pszenne tortille z al pastor, ananasem i ciągnąąącym się serem. Składane na pół i podsmażane w taki sam sposób jak quesadillas.
  • Marquesita – mój ulubiony deser, czyli coś pomiędzy super cienkim naleśniko-gofrem robionym na buchającym ogniu. W środku owoce, dulce de leche i niestety czasem Nutella – nie jemy, bo olej palmowy, ale kilka razy się złamaliśmy, shame on us:(
  • Flan – słyszę „flan” myślę „birthday flan” dla Rachel w Przyjaciołach, haha. To takie śmieszne coś, co się trzęsie niczym galaretkowata panna cotta. Najpopularniejszy deser w knajpach.

marquesita mexico

A teraz konkrety, czyli gdzie to wszystko zjeść (oprócz tego, że wszędzie), tak żeby było nam dobrze?

Jukatan – gdzie zjeść?

Celestun – Pampanos

Spore porcje w niezłych cenach – na pewno gdybyśmy wiedzieli, że będzie tego tak dużo, zrezygnowalibyśmy z jakiegoś dania. Bardzo dobra quesadilla wypełniona po brzegi krewetkami w pysznym, kremowym sosie. Dobre miejsce na ceviche z ośmiornic i krewetek. I tu nastąpiła inauguracja piña colady, którą okrzyknęłam moim drinem wyjazdu.

Tulum – El Camello

Niech nie odstraszy Was wpisywanie się na listę i czekanie w kolejce, żeby wejść do lokalu. Rozpływaliśmy się tu nad rybą marynowaną w limonce i czosnku, a Olas walczył z nogami kraba wystającymi mu z miski z zupą. Na start dostaje się wielki talerz nachosów z pastą z czarnej fasoli i salsą, do którego domówiliśmy guacamole. Samo czekadełko wypełniło mi brzuch do połowy…

el camello tulum

el camello tulum

Tulum – Taqueria Honorio

Typowa, meksykańska knajpka, otwarta do wyprzedania jedzenia. Jedliśmy w niej pyszne tacos, pamiętam, że opcja wegetariańska wymiatała. Na deser wjechał równie dobry flan.

Ps. Przy okazji nie polecamy DelCielo na tej samej ulicy – zdecydowany przerost formy nad treścią. Porcje mikre, ceny zdecydowanie nie.

Tulum – Tulum Art Club

Mega zaciszne i przyjemne miejsce na kawę albo jakiegoś małego głoda. Można skorzystać z fajnego podwórza, w którym przygotowywane są w otwartej kuchni dania.

Bacalar – Mango y Chile

Nowoczesna, wegańska knajpka, z ciekawymi burgerami i pięknym widokiem z tarasu na lagunę. Idealne miejsce po całym dniu spędzonym nad wodą.

Merida – Maiz, Canela y Cilantro

Mała knajpka z domowym jedzeniem, połączona z kawiarnią i sklepikiem z rękodziełem. Kuchnia jest otwarta i jedząc ma się wrażenie jakby siedziało się w czyimś domu. Świetny klimat i super miejsce na śniadaniowe „must-eat” czyli huevos motuleños.

Merida - Maiz, Canela y Cilantro

Merida - Maiz, Canela y Cilantro

Merida – Taqueria Tetiz „Los Originales de Santiago”

Miejsce ulokowane na hali targowej, do którego wracaliśmy 3 razy na śniadania. Najedliśmy się tam masy tacos, salbutes i tortas, do których dobiera się dodatki w postaci czegoś w rodzaju „sałatek” – są opcje z owocami morza, mięsem, ale też wegetariańskie. Ceny są bardzo przystępne i zachodzi tam wielu lokalesów. Kelnerzy uwijają się jak mróweczki, bo w godzinach 9-11 knajpka jest atakowana wygłodniałymi ludźmi z każdej strony;)

Taqueria Tetiz "Los Originales de Santiago"

Taqueria Tetiz "Los Originales de Santiago"

Campeche – La Parilla Colonial

Znajdująca się na Calle 59, która wieczorem zamienia się w restauracyjny deptak. Zamówiłam tu nachosy, które chodziły za mną od początku urlopu – z al pastor i wołowiną, z pastą z czarnej fasoli, guacamole, limonką, posypane serem. Porcja nie do pokonania w pojedynkę. Walczyłam długo, bo to było taaaak dobre! Olas z kolei spróbował po raz pierwszy bardzo dobrej Sopa de Lima. Ceny wyższe niż w zdecydowanej większości miejsc, w jakich byliśmy.

PS. Siedzieliśmy przy stoliku na zewnątrz restauracji, ale koniecznie wejdźcie to środka. Wystrój wnętrz to obłęd!

Campeche – Taco Bar

Również na Calle 59, świetne miejsce na wypróbowanie nie tylko słynnych tacos, ale również burritos i gringas.


Jeśli wybieracie się do Meksyku i celujecie w półwysep Jukatan sprawdźcie naszą trasę po tej części Meksyku z kilkoma mniej oczywistymi miejscówkami (cenota na podwórku przodka Majów, wypasiona laguna z hamaczkami w wodzie, kolorowy cmentarz z opuszczonymi grobami i czaszkami, czy porośnięte dżunglą ruiny Majów z młodymi pumami w gratisie – true story!).

(Visited 97 times, 1 visits today)

1 Komentarz

  1. weronika 9 kwietnia 2019 at 19:08

    Po tym artykule Meksyk będzie teraz dla mnie numerem jeden do odwiedzenia 🙂

    odpowiedz

nie bądź wiśnia, daj znać co sądzisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *