Mongolia była najciekawszym krajem jaki do tej pory odwiedziliśmy. Z populacji 3 milionów ludzi aż połowę stanowią nomadzi, którzy prowadzą zupełnie inne życie niż my, przemieszczając się z całą rodziną, dobytkiem i zwierzętami kilka razy do roku.

Powiedzmy, że mamy małżeństwo nomadów Narantuya to kobieta, a Batsaikhan to mężczyzna. Mają dwójkę dzieci, jedno ma 11, a drugie 20 lat. Zamieszkują Mongolię Centralną. W ich gerowej „osadzie” mieszka również rodzina Narantui: rodzice, ciocia z wujkiem i siostra z rodziną. Rzadko kiedy koczownicy żyją tylko we dwójkę (plus dzieci), raczej skupiają się w całe rodziny. Do tego mają zwierzęta – wszystkie są wspólne, nie ma sytuacji w stylu: tych sto kóz jest moich, a tamtych 50 krów twoich. A jak już jesteśmy w temacie zwierząt – wiecie ile wynosi ich liczba w Mongolii? Przypominam, że ludzi są 3 miliony, a zwierząt… 50 milionów:)

nomad-76

Ile razy w roku Narantuya i Batsaikhan przenoszą się w inne miejsce?

Teoretycznie cztery razy – na wiosnę, lato, jesień i zimę. W praktyce częściej, zwłaszcza latem. Dużo zależy od zwierząt, jeśli gdzieś im nie pasuje jedzenie to pójdą sobie dalej (oczywiście „dalej” nie oznacza trzech marnych wzgórz od jurt – to tak, jakby poszły na drugą stronę ulicy), a za nimi podąży nasza mongolska rodzinka. Poza tym, gdy wyjedzą już trawę co do jednego źdźbła to też będą szukały nowej miejscówki.

nomad-12

Narantuya i Batsaikhan wypuszczają w okolicach jesieni wszystkie zwierzęta wolno. Na zimę rodzina przenosi się pod góry, w miejsca osłonięte od wiatru i tam pozostają do wiosny. Przygotowując się do zimy nomadzi gromadzą jedzenie dla zwierząt i zapędzają je do swojej nowej miejscówki.

nomad-19

Wypuszczone wolno wielbłądy
Wypuszczone wolno wielbłądy

Jak odnajdują zwierzęta i skąd wiedzą, że to ich, a nie kogoś innego?

Zwierzęta odnajdują się same:) Wiedzą, w którym miejscu jest ich rodzina i potrafią same przyczłapać. Natomiast nomadzi w magiczny sposób potrafią rozpoznać każde ze swoich zwierząt. Dla mnie to coś niesamowitego, ale wierzę, że tak jest. Kiedy pojechałam zaganiać owce i kozy z panem Mongołem to zatrzymywał się często i wypatrywał przez lunetę swojego stada, po drodze mijaliśmy inne, ale on wiedział, że to nie są jego zwierzęta i jechał dalej.

nomad-64

nomad-68

nomad-48

Co jedzą nomadzi?

Narantuya głównie przygotowuje produkty na bazie mleka – jogurty, ajrak, archi, sery. Wykorzystuje do tego mleko od krów, kóz, koni i wielbłądów.

Przed dojeniem wypuszcza się młode do matek
Przed dojeniem wypuszcza się młode do matek

Po tym jak cielak sobie podje wkracza pani Mongołka

Poza tym rodzina oczywiście je też zwierzęta, które posiada albo które upoluje (w Mongolii poluje się m.in. na niedźwiedzie i jelenie głównie dla mięsa, czasami na lisy dla futra). Ci, którzy mieszkają w wysokich górach często mają stada jaków, których mleko również wykorzystuje się w kuchni. Z warzyw najczęściej występują tu ziemniaki, kapusta, cebula i marchewka. A na przykład jajka, które w Polsce niemal każdy ma w lodówce, dopiero od niedawna zaczęły pojawiać się w Mongolii (trzeba uważać, gdy się je kupuje – niektóre są już ugotowane;)). Z kolei mięso od kury jest tutaj luksusem.

Domowy jogurt
Domowy jogurt
Herbata z mlekiem i solą
Herbata z mlekiem i solą

Nasza rodzina nie zjadłaby nigdy cielęciny, ani nie upolowała młodych zwierząt. Gdy mała owca zdycha wykorzystuje się tylko jej wełnę, a resztę pozostawia w spokoju (do czasu aż nadlecą sepy albo przybiegną wilki).

Trzeba przyznać, że w kuchni nomadów nic się nie marnuje. Wiele części zwierząt na coś się przydaje (chociażby kopyta krów) i mało co trafia do śmietnika. Zresztą cały tryb życia jest na tyle minimalistyczny, że każda plastikowa butelka, czy kawałek blachy znajdzie jakieś zastosowanie i na coś się przyda.

Często widywane na stepach czaszki zwierząt
Często widywane na stepach czaszki zwierząt

Jak mieszka rodzina nomadów?

Narantuya i Batsaikhan plus ich dzieci mieszkają w jednej jurcie (ok. 36 m2). W środku znajdują się trzy łóżka – jedno dla rodziców i po jednym dla każdego z dzieci. Warto wiedzieć, że wszystkie jurty zawsze stawiane są w taki sposób, aby drzwi wychodziły na południe. Służyło to kiedyś nomadom jako zegar słoneczny, gdy słońce wpadało przez dziurę w „suficie” w jurcie. Obecnie jest to przydatne m.in. osobom, które jadąc drogą nie bardzo wiedzą, w którą stronę podróżują lub gdzie powinni skręcić – widząc jurtę mogą od razu stwierdzić w jakim kierunku podążają.

Wracając do wnętrza geru – od wejścia po lewej stronie znajduje się część łazienkowa, stoi tam często zlew z baniakiem na wodę i półka z kosmetykami.

Część zachodnia - łazienkowa
Część zachodnia – łazienkowa

Po prawej stronie jest część kuchenna i tam Narantuya pichci swoje specjały.

Część wschodnia - kuchenna
Część wschodnia – kuchenna

W centralnym miejscu znajduje się piecyk opalany drewnem lub suchym nawozem bydlęcym. Na ścianie naprzeciwko wejścia, jest święte miejsce, przeznaczone do modlitw. Mogą się tam znajdować różne dary dla bóstw, dyplomy i rzeczy, z których nasza rodzina jest dumna i się nimi odznacza albo wizerunki koni, które są szczególnymi zwierzętami dla Mongołów. Często mówi się, że ludzie z tego kraju urodzili się w siodle.

Część północna - miejsce święte
Część północna – miejsce święte

nomad-38

Z czego zrobiona jest jurta i ile kosztuje?

Szkielet jurty zrobiony jest z drewna, a wypełnienie, które izoluje przed zimnem to owcza wełna. Ze względu na częste przemieszczanie się rodziny, ger musi być łatwy do złożenia i tak też jest. Ten mongolski „namiot” można złożyć w 30 minut. Często wewnętrzne elementy z drewna są zdobione, malowane i rzeźbione. Zakup jurty to koszt ok. 10 tysięcy złotych.

Jakie zwyczaje panują w rodzinie nomadów?

Kiedy goście wchodzą do jurty Narantui i Batsaikhana nie powinni nastąpić na próg, bo przyniesie to rodzinie pecha. Należy poruszać się po gerze zgodnie z ruchem wskazówek zegara, wokół centralnego paleniska.

Gdy ktoś odwiedza rodzinę to Narantuya siada w części kuchennej, Batsaikhan w miejscu na wprost wejścia, a goście po lewej stronie. Mongołowie na ogół nie są zbyt rozmowni i przez większość czasu milczą. Przynajmniej nie ma czegoś takiego jak niezręczna cisza – ona jest po prostu nieodłącznym elementem przebywania z nomadami;) Nie jest to typ ludzi, który podbiegnie do Ciebie z bananem na twarzy, wypytując co słychać, czego chcesz się napić, czy podać coś do jedzenia i jeszcze raz się upewnią, czy na pewno niczego Ci nie potrzeba. Nomadzi nie używają raczej zwrotów typu „proszę”, „dziękuję”, „dzień dobry” czy „co słychać”. A ponieważ widują się bardzo rzadko z innymi nomadami to ich standardowym powitaniem jest „jak minęła wiosna/lato/jesień/zima”, a na pożegnanie życzą dobrej wiosny/lata/jesieni/zimy:) Nie oznacza to wcale, że są niegościnni i niemili, wręcz przeciwnie – zawsze, gdy ktoś ich odwiedza podstawiają pod nos to, co mają. Najczęściej jest to herbata z mlekiem i solą lub ajran, do tego czasem jakieś przekąski. Będąc w potrzebie zawsze można na nich liczyć.

O co chodzi z symbolem swastyki w Mongolii?

Dla Mongołów znak, który w Polsce kojarzy się bardzo źle, oznacza szczęście. Często graweruje się go np. na obrączkach nowożeńców, co oznacza podążanie w tym samym kierunku i karmę, która powraca zarówno przy dobrych, jak i złych uczynkach. Znak swastyki widywaliśmy także na zagłówkach foteli w samochodach, czy w klasztorach. W Mongolii wierzy się w równowagę i harmonię z bogami oraz naturą w każdym aspekcie życia.

Gdzie uczą się dzieci?

Mongolia podzielona jest na 21 ajmaków, czyli coś w rodzaju naszych polskich województw. W każdym ajmaku znajduje się jedna wioska, w której jest szkoła, szpital, poczta i inne tego typu instytucje. Młodsze dziecko Batsaikhana i Narantui wyjeżdża do wioski w ich ajmaku, do szkoły na 9 miesięcy, wracając zapewne na jakieś ważniejsze uroczystości czy święta, no i na wakacje, które trwają od początku czerwca do końca sierpnia. Starsze dziecko jest już na studiach w Ułan Bator. Planuje wyjazd za jakiś czas do Niemiec i część studiów chce zrobić w tym kraju. Uczy się niemieckiego, który jest w Mongolii równie popularny jak angielski. Młodzi Mongołowie często wyjeżdżają studiować właśnie do Niemiec i wracają dobrze wykształceni, co pomaga im w otrzymaniu lepszej pracy i wspomaga mongolską gospodarkę – zachodnia wiedza jest tu potrzebna, aby kraj mógł się rozwijać.

Jaki język obowiązuje w Mongolii?

Oczywiście mongolski, ale co ciekawe obecnie wygląda on jak cyrylica, a kiedyś przypominał arabskie zawijasy. Staromongolski zapisywany i czytany był z góry na dół, ponieważ w ten sposób łatwiej było się nim posługiwać siedząc na koniu – a Mongołowie to przecież, jak wspominałam wcześniej, ludzie urodzeni w siodle (każdy potrafi tu jeździć konno). Po nastaniu demokracji po roku 90. wznowiono nauczanie tego języka w szkołach.

Co się dzieje z ciałami zmarłych?

Obecnie istnieje coś na wzór cmentarzy, ale kiedyś Mongołowie umieszczali ciała w skałach (również zdarza się to w dzisiejszych czasach). Wierzy się, że z natury człowiek powstał i naturze powinien zostać oddany po śmierci. Niektórzy twierdzą, że martwy człowiek rodzi się ponownie jako pies, a następnie znowu staje się człowiekiem. Dlatego nomadzi okazują duży szacunek do psów i stanowią one nieodłączny element rodzin koczowniczych.

nomad-18

nomad-17

Spokojne życie zgodnie z naturą to naszym zdaniem trafne określenie tego, co zobaczyliśmy i czego zdążyliśmy się dowiedzieć o nomadach. Spędziliśmy zaledwie cztery dni na stepach wśród Mongołów, ale to nam wystarczyło, żeby zakochać się w tym kraju i jego kulturze. Jest w nim coś, co powoduje, że bardzo chcielibyśmy tam wrócić.

nomad-9

(Visited 1 261 times, 1 visits today)

9 Comments

  1. ssandrass 24 stycznia 2016 o 06:47

    Mongolia zawsze była wysoko na liście miejsc, które chcę odwiedzić raz w życiu, a po tym tekście żałuję, że naszej podróży nie zaplanowaliśmy z myślą o tym kraju. Fajnie czytać o miejscach, w których czas się zatrzymał i wszystko jest jak dawniej 🙂

    1. Agata 25 stycznia 2016 o 07:02

      Sandra jeśli będziecie mieli możliwość jakoś zajechać do Mongolii to jedźcie! 🙂 Kraj jest naprawdę ekstra i jak ktoś lubi takie klimaty życia pośród niczego i poznania zupełnie innej kultury… no to trzeba tam być 😀

  2. Ola 13 maja 2016 o 13:40

    Witajcie! Właśnie trafiłam na Waszego bloga. Bardzo mi się podobają Wasze wpisy i na pewno będę zaglądać częściej! 🙂 A Mongolia jest przecudnym krajem, mieszkałam tam przez kilka miesięcy i polecam ją każdemu! Jakoś tak od razu cieplej na sercu, patrząc na Wasze zdjęcia 🙂 Pozdrawiam!

    1. Agata 16 maja 2016 o 03:11

      Ola bardzo nam miło :)) Super, że mieszkałaś w Mongolii! W UB, czy jakimś innym mieście? Tak jak pisałam, baaardzo chcielibyśmy tam wrócić.. ten kraj jest w dalszym ciągu naszym numerem 1:)

      1. Ola 16 maja 2016 o 10:44

        Trochę mieszkałam w UB ( i naprawdę warto temu miastu dać szansę, potrafi skraść serce, choć na pierwszy rzut oka zazwyczaj nie zachwyca ;-)) ale głównie w Muron, na północy! Jeżeli odwiedzicie jeszcze Mongolię, to koniecznie jedźcie na północ właśnie, nad Jezioro Khovsgol, tam to dopiero zapiera dech! 🙂 Jeżeli będziecie mieć wolną chwilę, to zapraszam do siebie, na https://jakinaniebie.wordpress.com/, choć dopiero raczkuję 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę niesamowitych przygód w dalszej podróży!

  3. Pingback: Mongolia: budżet i koszty

  4. Wera 7 września 2017 o 12:14

    Trafiłam tu przypadkiem szukając jakichkolwiek informacji o życiu w Mongolii. Strasznie mi się tu u Was spodobało i na pewno będę wracać 🙂
    Mam przed sobą potężne wyzwanie, jakim jest wyjazd do Ułan Bator w celach biznesowych i najróżniejsze emocje spędzają mi sen z powiek! Toż to skok w nieznane…

    1. Agata 11 września 2017 o 09:56

      Cześć Wera! Nie da się ukryć, że Mongolia to totalnie inny świat, tym bardziej Ułan Bator 🙂 Ale ludzie są bardzo mili, więc mam nadzieję, że pomogą odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Na jak długo wyjeżdżasz? Planujesz jakieś wycieczki po okolicach w międzyczasie?

      1. Wera 11 września 2017 o 10:09

        Cóż, zapewne na dłużej, ale na jak długo-nie mam pojęcia.
        Historie Wasze oraz innych podróżników są tak cudowne i inspirujące, że nie wyobrażam sobie mieszkać w Mongolii i nie poznać prawdziwego życia nomadów, więc na pewno znajdę czas na wiele wycieczek 🙂

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *