wybrana kategoria KRAJE

Zobacz jakie kraje do tej pory odwiedziliśmy: Rosja, Mongolia, Chiny, Tajlandia, Nowa Zelandia, Samoa, Australia, Indonezja…

Jesteśmy w Gdyni! Jak jest po powrocie?

Wróciliśmy po 19 miesiącach włóczenia się po świecie do Polski. Plan na powrót był taki: przyjedziemy do kraju w czerwcu, gdy już będzie ciepło, żeby nie załapać pogodowej deprechy, zaraz będą wakacje, dużo czasu spędzimy z przyjaciółmi i rodziną. A w ogóle to zrobimy im niespodziankę! Oni nas pięknie żegnali to my ich nietypowo przywitajmy. Czemu nie wszystko nam wyszło i jak to jest po powrocie?

Pierwsze wrażenia z Mjanmy (Birmy)

Ilu z Was uczyło się w szkole, że w Azji jest taki kraj jak Mjanma? A ilu, że Tajlandia graniczy z Birmą? My należymy do tej drugiej grupy, chociaż nazwa „Birma” w samej Birmie już od dosyć dawna nie obowiązuje. Będziemy pisać zatem o Mjanmie, czyli kraju, do którego kiedyś bardzo chcieliśmy jechać – bo taki egzotyczny, nieodkryty, ludzie mili. A po tym jak już dawno mieliśmy do niego bilety i zaczęliśmy o nim czytać i rozmawiać z ludźmi, co chwilę słyszeliśmy – „obrzydliwe jedzenie!”, „drogo!”, „niebezpiecznie!”. Jechaliśmy więc do Mjanmy z mieszanymi uczuciami i pocieszaliśmy się tym, że to…

czytaj dalej

Pierwsze wrażenia z Wietnamu

Do Wietnamu przylecieliśmy trochę przez przypadek. Chcąc nadać bagaże z Malezji na Filipiny zapytano nas o bilet wylotowy z tegoż kraju. Nie mieliśmy. „To nie wpuszczą Państwa na pokład samolotu.” – usłyszeliśmy. Mhm, okej, to momencik. Odeszliśmy od check-inu, usiedliśmy na podłodze na lotnisku, odpaliliśmy laptopa. Trzeba kupić gdzieś bilety. To, gdzie lecimy dalej? Wietnam? W sumie myśleliśmy, żeby tam kiedyś pojechać. No dobra, niech będzie Wietnam!

Jemy (i pijemy!) w Melbourne

Melbourne to raj dla osób, które lubią jeść i eksplorować nowe miasta opychając się pysznościami. Ilość kawiarni, pubów, knajpek, restauracji, wypasionych restauracji, piekarni jest OGROMNA. W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś kiedyś to wszystko zliczył. Do tego dorzućmy ogromne markety z przekąskami, świeżymi warzywami, owocami, miodami, mięsami, rybami… Choćbym miała tam mieszkać całe życie, nie dałabym rady spróbować wszystkiego (smuteczek!), musiały wystarczyć 3 dni.