Mission Blue jest filmem dokumentalnym o oceanie, o tym jak się zmienia, o tym jaka nasza – ludzi – w tym „zasługa”. Film ten wywołał we mnie więcej emocji niż każda obejrzana komedia, thriller, czy horror – w pewnym momencie po prostu pękłam, obrazy mnie przeraziły, a myśl o tym, że to jest mój Świat, miejsce gdzie żyję, gdzie żyjeMY – zmiażdżyło totalnie. Mission Blue to dramat i horror dzisiejszych czasów w jednym, z którego wielu z nas nie zdaje sobie sprawy. Z czego ja nie do końca sobie zdawałam sprawę, przynajmniej nie w takim wymiarze.

Pierwsza myśl to wielkie DLACZEGO?

Później kolejne – dlaczego tak mało się o tym mówi? Dlaczego rządy i państwa więcej i bardziej nie działają w temacie ekologii i ochrony życia na Ziemi? Dlaczego mając już taką wiedzę, ciągle siedzimy z założonymi rękami? Powinniśmy robić więcej i intensywniej! KAŻDY.

Prawda jest taka, że każdy z nas jest w jakimś stopniu winny temu, jak nasza planeta się dramatycznie zmienia. Nasze style życia za to odpowiadają, m.in.:

– co kupujemy,

– ile kupujemy,

– ile wyrzucamy/marnujemy,

– jakimi środkami transportu się poruszamy,

– jak zarządzamy swoim gospodarstwem domowym itp. itd.

Rozpoczęła się już moda na odpowiedzialne kupowanie, eco life, czy slow fashion. I ja tej modzie ogromnie kibicuję, a wręcz uważam, że to jest nam wszystkim potrzebne, jeśli chcemy, aby kolejne pokolenia żyły na naszej planecie. Zastanawiam się kiedy nastąpi ten przesyt konsumpcjonizmu (czy w ogóle?), olewania tematu ekologii i twierdzenia „co ja tam sam zmienię”. Produkowania na potęgę (szybciej, taniej, wydajniej), bo ludzie kupują na potęgę. A co za tym idzie zanieczyszczania w takim stopniu i w takim tempie, że niedługo udusimy się we własnych śmieciach. Albo udusimy się, bo planeta Ziemia nie będzie w stanie produkować tlenu, którym oddychamy. W szkołach zawsze mówili jak ważne są drzewa, lasy, płuca Ziemi, dzięki nim żyjemy. A tymczasem 70% tlenu wytwarzanego na naszej planecie pochodzi z oceanów. O, zonk.

Jasna sprawa, że nie oznacza to dla mnie, że w takim razie w nosie mam lasy, wytnijmy drzewa, bo przecież to od oceanu dostaniemy powietrze w płucach. Nie jestem w sumie pewna jak długo ten tlen ocean będzie dla nas produkował, bo marnie się tym ogromnym zbiornikiem wodnym opiekujemy. Poniżej kilka faktów.

Tlen pozyskiwany z oceanów

70% tlenu, którym oddychamy pochodzi z oceanów (tlen produkowany jest m.in. przez krasnorosty morskie, algi i fitoplankton jako produkt uboczny fotosyntezy).

Według niektórych źródeł ilość fitoplanktonu w oceanach pomniejsza się o 1% rocznie od około 50 lat. Z „ziemnego” punktu widzenia taka utrata fitoplanktonu równa się utracie całego lasu amazońskiego co każde 5 lat. Czyli tak, jakbyśmy w przeciągu ostatnich 50 lat zgładzili 10 razy las amazoński!

Topnienie lodowców

Od 1979 do 2006 wiosenne roztopy na grenlandzkim lądolodzie wzrosły o 30%. Przewiduje się, że w Zatoce Arktycznej w lecie 2040 roku nie będzie lodu, a na Biegun Północny będzie można się dostać przez otwarte wody. Od lat 90. na Grendlandii więcej lodu ubywa latem, niż przybywa zimą = Grenlandia się kurczy.

Lądolód na Antarktydzie ma powierzchnię większą od Stanów Zjednoczonych i Indii razem wziętych. Zbudowany jest z takiej ilości lodu, że mógłby podnieść poziom wód o 58 metrów (gdyby lód w całości się roztopił rzecz jasna). W 2002 roku globalne ocieplenie doprowadziło do dramatycznie szybkiego rozłączenia się ogromnej części lodowca szelfowego Larsen B (brzeżna część lądolodu, która unosi się swobodnie na powierzchni wody). Lodowiec o powierzchni 3 240 km2, który przez ostatnie 10 000 lat był stabilny, rozpadł się w miesiąc.

Globalnie poziomy wód wzrosły o ok. 20 centymetrów od początku XX wieku, z czego tylko przez ostatnie 20 lat odnotowano wzrost o 5 cm.

Podwyższanie się poziomu wód może spowodować przesiedlenie 13 milionów ludzi, w samych Stanach Zjednoczonych, do 2100 roku.

oldest_arctic_sea_ice_is_disappearing
Stan lodowców w roku 1980 (dół) i 2012 (góra). Źródło: Wikimedia Commons

Zanieczyszczenia oceanu

80% zanieczyszczeń trafia do środowiska morskiego z lądu (oleje, pestycydy, ścieki, toksyczne chemikalia, odpady z fabryk, odpady radioaktywne, śmieci itp.).

8 milionów ton odpadów plastikowych rocznie, ląduje w oceanie. Tylko plastikowych!

Ponad 90% ptactwa na świecie, ma w swoich żołądkach kawałki plastiku.

Rocznie, umiera ponad milion ptaków i 100 000 ssaków morskich, z powodu zanieczyszczenia wód. 300 000 delfinów i morświnów ginie poprzez zaplątanie w opuszczone sieci rybackie. Rocznie.

Zanieczyszczenia, które lądują w oceanie w jakimś stopniu do nas wracają – m.in. w zjadanych przez nas rybach i owocach morza, które wcześniej przebywały w otrutych przez ludzi wodach.

W kilku miejscach na świecie, w tym w Zatoce Meksykańskiej i MORZU BAŁTYCKIM w wyniku eutrofizacji (w uproszczeniu zanieczyszczenie wód substancjami mających wysokie stężenie fosforu i azotu, czyli głównie ściekami, chemikaliami i nawozami; skutkiem są m.in. sinice, kożuchy glonów, brak tlenu w wodzie) powstały ogromne „strefy śmierci”. O naszych bałtyckich rybach („pysznych, świeżych, prosto z kutra”) pisała kiedyś Krytyka Kulinarna – polecam przeczytać.

seal
Źródło: One Green Planet

Wymieranie raf koralowych

93% ciepła, które wytwarzane jest w wyniku globalnego ocieplenia, absorbowane jest przez ocean.

Jeśli będziemy kontynuować nasze działania (zanieczyszczenia, masowe połowy ryb itp.) to 90% raf koralowych będzie zagrożonych do 2030 roku, a do 2050 – całe 100%.

Rafy koralowe też cierpią na stres! Gdy koralowce się przegrzewają, zaczynają blednąć (tzw. coral bleaching). Jeśli trwa to zbyt długo – umierają.

Temperatury wód oceanicznych wzrosły o średnio 0,7oC, co w połączeniu z naturalnymi fluktuacjami ciepłych wód (np. El Nino) prowadzą do masowego wymierania raf koralowych. W dzisiejszych czasach rafy koralowe doświadczają najwyższych temperatur wód + największego zakwaszenia (które negatywnie wpływa na budowanie szkieletów koralowców) niż kiedykolwiek od 400 000 lat!

W 2015 ogłoszono trzecie w historii, najgorsze globalne wybielanie i umieranie raf koralowych przez wzrastającą temperaturę na świecie. Poprzednie były w latach 1998 i 2010, gdy odnotowano ekstremalnie gorące temperatury wód oceanicznych (wysokości temperatur przestały mieścić się na skali).

Wielka Rafa Koralowa będąca jednym z największych, kompleksowych ekosystemów na świecie, będąca domem dla ponad 1 600 gatunków ryb, 130 typów rekinów i płaszczek, ponad 30 gatunków wielorybów i delfinów… umiera.

93% Wielkiej Rafy Koralowej zostało dotknięte efektem wybielania, a niemal 22% umarło.

coralbleaching-large
Proces wybielania rafy koralowej. Źródło: NOAA

Intensywny połów ryb

Jedynie niecałe 2% wód oceanicznych na świecie jest pod ochroną.

Na świecie występuje ogromny problem zbyt intensywnych połowów ryb. Łowimy więcej niż dana populacja jest w stanie zastąpić przez naturalną reprodukcję. To z kolei prowadzi do łowienia coraz mniejszych ryb, a przede wszystkim zagrożenia i wymierania niektórych gatunków i zaburzenia ekosystemów wodnych i lądowych.

W 2013 wyłowiliśmy z wód ok. 93 milionów ton ryb.

W ciągu zaledwie 40 lat odnotowano spadek gatunków morskich o prawie 40%!

Populacja kluczowych, komercyjnych gatunków, takich jak tuńczyka błękitnopłetwego (ten, licytowany na aukcjach tuńczyków w Tokio), czy dorsza, spadła o ponad 90%.

52% zasobów ryb na świecie są w pełni wykorzystane. Czyli są w bezpośrednim niebezpieczeństwie nadmiernej eksploatacji i upadku.

90% zasobów dużych, drapieżnych ryb nie ma już na świecie.

W 2012 roku wyłowiono z oceanów ok. 100 milionów rekinów dla ich płetw (tzw. shark finning), z których w krajach azjatyckich (głównie w Chinach) przygotowywana jest zupa. Po ucięciu płetw, wciąż żywego rekina, wrzuca się z powrotem do wody, w której się topi i wykrwawia na śmierć.

chilean_purse_seine
Połów makreli w Chile (ok. 400 ton). Źródło: NOAA

To wygląda trochę tak jak protest osoby, która nagle się zorientowała, że dzieje się źle. No i może jest w tym po części prawda, ale idę o zakład, że nikt normalny po obejrzeniu Mission Blue nie wzruszy ramionami, nie powie „eee tam, przecież wiedziałem o tym od dawna” i nawet przez chwilę nie pomyśli o tym, co my właściwie wyrabiamy na naszej planecie. Ja zdaję sobie sprawę, że temat jest szeroki i głęboki jak ten nasz biedny ocean, mnóstwo czynników składa się na to, że dzieje się tak, a nie inaczej i wiele z nich jest poza naszym zasięgiem zmian. Ale, czy to może być dla nas wymówką?

Uważam, że jednym z większych problemów jest to, że większość z nas myśli o życiu na Ziemi tu i teraz, a to na jakim świecie będą żyły nasze dzieci, wnuki, prawnuki, czy po prostu kolejne pokolenia… ilu z nas to interesuje? Kogo interesuje to, ile śmieci produkuje, ile kupuje i co? Sama o tym do pewnego czasu nie myślałam, z wielu rzeczy nadal nie zdaję sobie sprawy, ale staram się więcej czytać, analizować i edukować, żeby dokonywać jak najlepszych i świadomych wyborów. Nie chcę myśleć „sama świata nie zmienię”, bo takie myślenie doprowadza do tego, że nie robi się nic. A moim zdaniem warto robić wszystko, co można i co jest na nasze możliwości, by zmieniać pewne nawyki. Trzy razy się zastanowić, czy kolejna torebka i buty są mi potrzebne, czy muszę zapakować te zakupy w dziesięć foliowych siatek (swoją drogą to nasz koszmar w NZ – kasjerki nie chcą nas słuchać, gdy mówimy, że mogą spakować do jednej siatki paczkowane mięso i sok – wszystko musi być osobno) itd. Nasze myślenie i działanie ma znaczenie. Jeśli zgadzacie się z tym, będę mega wdzięczna za podanie tego posta dalej i koniecznie obejrzyjcie Mission Blue!

A my z Olasem już w styczniu, w ramach wolontariatu, będziemy mogli pomóc naprawiać trochę ten podwodny świat. Na Borneo weźmiemy udział w projekcie, który ma na celu odbudowę rafy koralowej, zniszczonej wcześniej w wyniku działań ludzi.

Źródła:

http://ngm.nationalgeographic.com

https://nsidc.org/

http://www.jpl.nasa.gov

https://www.newscientist.com

http://oceanservice.noaa.gov

http://www.plasticoceans.org

http://www.conserve-energy-future.com

http://www.globalcoralbleaching.org

https://www.epa.gov

https://www.theguardian.com

https://www.washingtonpost.com

http://www.worldwildlife.org

http://overfishing.org

https://en.wikipedia.org

 

(Visited 179 times, 1 visits today)

4 Comments

  1. Koralina 10 października 2016 o 15:10

    A propos jednorazowych reklamówek, zmartwię Cię… To nie tylko w Nowej Zelandii tak wygląda, ale np. we wszystkich krajach Ameryki Południowej. Na jedne zakupy przypada co najmniej 5 reklamówek. A jak wyciągasz swoją, materiałową i tylko jedną (!) torbę, to się dziwią, jakby kosmitę zobaczyli 🙁
    PS. Dobry wpis!

    1. Olo 11 października 2016 o 22:36

      Masakra! My ostatnio zabraliśmy połowę siatek z szuflady i oddaliśmy do warzywniaka, w którym z chęcią je przyjmują:) A swoją ekotorbę staramy się zawsze ze sobą zabierać na zakupy i pakujemy do niej ile się da:D

  2. Pingback: Miesiąc na Borneo - wolontariat na Borneo | STO historii

  3. Pingback: Pierwsze wrażenia z Polski - powrót do Gdyni | STO historii

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *