Szlak wzdłuż wąwozu Karangahake był bezkonkurencyjnie najlepszym jaki przeszliśmy w Nowej Zelandii. Jasne, Tongariro jest piękne, Marian wyjątkowy, a wspinaczka do Mueller Hut dała sporo satysfakcji. Jednak to, co nas najbardziej ekscytuje to ruiny, ciemne tunele, historia i przepiękne widoki, a to wszystko znaleźliśmy właśnie w Karangahake.

Do Karangahake wybraliśmy się z myślą, że przejdziemy się nim w 4-5 godzin i wrócimy do auta. Samochód zostawiliśmy przy starym dworcu kolejowym, skąd odjeżdżały pociągi transportujące złoto i pomaszerowaliśmy w kierunku szlaku. Do naszej fury wróciliśmy dobrze po 8 godzinach, chwilę przed zapadnięciem nocy, cali podjarani tym, co widzieliśmy.

Kocham paprotki!

Wąwóz Karangahake jest obszarem bogatym w maoryską i europejską kulturę. Przed osiedleniem się Europejczyków, istniało tam wiele wiosek warownych, rozmieszczonych wzdłuż rzeki Ohinemuri. Karangahake gorge stał się ważną trasą dla Maorysów, w przemieszczaniu się między niziną Hauraki a zatoką obfitości (Bay of Plenty). Gdy zaczęła się era wydobywania złota, europejczycy podążyli za szlakiem Maorysów, budując drogi i całą infrastrukturę potrzebną do wydobywania, przewożenia i przetwarzania znalezionego złota.

Odwiedzony przez nas szlak to mnóstwo pozostałości po gorączce złota, która w Nowej Zelandii trwała mniej więcej od lat 70. XIX wieku do początku XX wieku. Na początku Karangahake Gorge Historic Walkaway znaleźliśmy ruiny całego kompleksu rafinerii złota (Victoria Battery): zbiorniki po roztworach cyjanku, czy piece ziemne do prażenia rudy.

Stąd rozpoczynał się szlak, który prowadził wzdłuż rzeki Ohinemuri, przy której w 1875 roku otwarto złotonośne pola. Kopalnie złota Ohinemuri do 1909 roku produkowały ponad połowę krajowego złota.

Po przejściu kilkunastu kilometrów trasy przy rzece, zboczeniu w wąską ścieżkę prowadzącą do małego wodospadu, dotarliśmy do kilometrowego tunelu, którym kiedyś przejeżdżały pociągi ze złotem.

Lubimy włazić zawsze tam, gdzie jest ciemno, z sufitu kapie woda, coś chlupie pod stopami, słowem nie jest zwyczajnie. Zajaraliśmy się więc jak bąki, gdy odkryliśmy Windows Walk, czyli szlak prowadzący w tunelu wydrążonym w skale. Skała ta jest jedną ze ścian wąwozu, a sam tunel znajduje się 35 metrów nad rzeką, która przez ten wąwóz przepływa.

Na zdjęciu po prawej jak się przyjrzycie widać barierkę w skale – to jedno z opisywanych okien.
Po lewej wejście do tunelu, a po prawej Olo w okienku:)

Do tego na skrzyżowaniu tuneli (są też takie, które prowadzą wgłąb skały, oczywiście w nie też weszliśmy) znajdują się okna – stąd nazwa Windows Walk. Przez cały szlak przebiega linia kolejowa, którą kiedyś transportowany był kruszec, a w niektórych miejscach można zobaczyć stare, zardzewiałe wagoniki. Miejsce jest naprawdę piękne i wyjątkowe, jakby była taka opcja to przetransportowałabym się w czasie, żeby zobaczyć jak te tereny wyglądały w trakcie gorączki złota, gdy wszystko tętniło życiem.

Tunel biegnący wgłąb skały.

Mieliśmy tyle zabawy i frajdy z tego szlaku, że nie mogliśmy się opamiętać z robieniem zdjęć, ale też z kręceniem filmików. Udało mi się skleić z tego kilkuminutowe video, które powstało jeszcze w Mt Maunganui, czyli w październiku. 

Jeśli chcecie być na bieżąco z naszym YouTube’m pamiętajcie żeby zasubskrybować nasz kanał!:)

 

(Visited 510 times, 1 visits today)

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *