Przed przyjazdem do Nowej Zelandii mówiliśmy „jedziemy na koniec świata!”, pewnie nie sądziliśmy, że wywieje nas jeszcze dalej. A jednak – dotarliśmy na wyspy Samoa leżące na środku Pacyfiku, tuż przy południku 180. Wylądowaliśmy w kraju oddalonym od Polski o niemal 16 tysięcy kilometrów.

Pierwsze moje skojarzenia z Samoa to: uśmiech, kokosy, fale i piękne, kolorowe rośliny. Opowiem Wam więc dziś o ludziach z tego kraju, naszych pierwszych przygodach z regionalną kuchnią, zakwaterowaniu i trochę o naturze.

Uśmiech proszę!

A tak na serio to na Samoa o uśmiech prosić nie trzeba, wszyscy Ci go rozdają! Po naszej pierwszej przejażdżce na skuterze niemal łapy nam odpadały od ciągłego machania, a twarze zastygły od szczerzenia się do ludzi. Bo jadąc przez kolejne wioski na naszym rydwanie co chwilę słyszeliśmy krzyki dzieci, które biegły w naszą stronę machając rączkami. Machali starzy panowie, panie z bobasami na rękach, nastolatkowe wracający ze szkoły, no… każdy.

samoa-26

samoa-22

Gdy stawaliśmy, żeby zrobić jakieś zdjęcie albo coś zjeść, doganiały nas dzieciaki i przyglądały się z każdej strony skuterowi – trzeba przyznać, że w porównaniu z Azją, na Samoa skuterów nie ma prawie wcale. A jak już jakieś są to głównie z wypożyczalni (a i tych widzieliśmy może z 4), więc furkot naszego silnika wywoływał nie lada emocje zwłaszcza wśród najmłodszych mieszkańców Samoa.

samoa-37

samoa-5

samoa-4

Ludzie w tym kraju przepełnieni są szczerą serdecznością, która mega pozytywnie wpływa na człowieka, a gęba sama się cieszy. Zresztą podczas tego wyjazdu bardzo mocno przekonaliśmy się, że to tak naprawdę ludzie są kluczem do udanego wyjazdu i świetnie spędzonego czasu. Nie zawsze musi być idealna plaża, czy super słoneczna pogoda, wystarczy, że będzie w całej historii ktoś, kto sprawia, że te rzeczy schodzą na dalszy plan.

Banan z cebulą

Będąc za granicą oboje z Olasem lubimy próbować tradycyjnych potraw i nowych dań, nie inaczej było na Samoa. Nasza pierwsza samoańska uczta okazała się być… okropna. Ja zamówiłam banany w mleczku kokosowym z cebulą, a Olo taro z palusami (czyli liście taro ugotowane z mleczkiem kokosowym). Nigdy nie byliśmy tak zawiedzeni lokalną kuchnią – moje banany były twarde i bez smaku (później dowiedziałam się dlaczego – tę potrawę przygotowuje się z niedojrzałych, zielonych bananów, po czym je się gotuje), najlepsza z całego dania była cebula:D Olkowi ciapa z liści nie przechodziła przez gardło, a twarde taro okazało się tak samo bez smaku jak moje nieszczęsne banany.

samoa-24

Nie poddaliśmy się jednak i w sumie dosyć sporo domowych, samoańskich potraw w siebie wpakowaliśmy, a nasze brzuszki były uradowane. Większość z nich była przygotowana w ramach noclegu (na Samoa w jakichś 90% przypadków, gdy wykupuje się zakwaterowanie to w cenie dostaje się śniadanie i obiado-kolację) i chociaż nie zostaniemy wielkimi fanami tamtejszego jedzenia, to nie możemy powiedzieć, że jedzenie było niedobre i nam nie smakowało. Cieszymy się, że mogliśmy popróbować różnych rzeczy, zwłaszcza, że posiłki serwowane w ramach noclegu naprawdę się różniły – pewnie zależało to od gospodyń i tego, co najchętniej lubią gotować i co najlepiej im wychodzi.

samoa-25

No a wracając do mojego skojarzenia z kokosem* –  już chyba na zawsze będzie dla mnie przypisany do Samoa. Dzień bez świeżej wody kokosowej był dniem straconym, później wydrążałam jego środek, a na śniadanie często serwowany był już wyschnięty miąższ kokosa… trzy razy pycha! Zresztą kokos uważany jest przez Samoańczyków jako „owoc życia”, jego części mogą spełniać różne funkcje i w każdym domostwie wykorzystywany jest w 100%, nic z niego się nie marnuje. Eco life!

* Kokos to owoc czy orzech? Internety nie odpowiadają jednoznacznie:(

Czym chata bogata!

No tak, dosyć ważną kwestią podczas wakacji jest zakwaterowanie. Przed wyjazdem na Samoa zorientowaliśmy się jak sprawa wygląda na miejscu i jakie są opcje noclegu. Wiedzieliśmy, że głównie śpi się w falach, czyli tradycyjnych, drewnianych chatach tuż przy plaży (wg mojej siostry wiatach, bo przecież nie ma ścian! Są, ale trzeba je sobie rozwinąć:D). Szczerze mówiąc byliśmy tym noclegiem trochę podekscytowani i nie mogliśmy doczekać się zwłaszcza pierwszego.

samoa-44
Nasza fala na bezludnej wysepce Namua

Oj trochę nam mina zrzedła po przyjeździe. Na początek brama wjazdowa do, nazwijmy to roboczo, resortu, była zamknięta na kłódkę. W końcu taksówkarz zatrąbił klaksonem i z recepcji wyskoczył Samoańczyk. Przepraszając wpuścił nas do środka („Sorry ziomki, ale leci właśnie kreskówka w telewizji, a ja tak uwielbiam kreskówki!”), jego niemrawa koleżanka wpatrzona w ekran telewizora z takim śniegiem, że ledwo dało się coś na nim zobaczyć, podniosła się w końcu z krzesła i zaczęli dochodzenie w sprawie – gdzie ktoś zapisał, że zarezerwowaliśmy u nich nocleg. Po pół godziny w końcu przetrzepali wszystkie zeszyty z tajnymi zapiskami i kreskówkowy kolega zaprowadził nas do chatki.

samoa-36
Samoańczycy budują często fale przy drogach, zaraz nad wodą i czilują sobie tam pół dnia:)

Weszliśmy do rozklekotanego domku, z którego widok miał rozpościerać się na ładną zatoczkę. Zamiast tego były gęste korony drzew z pomiędzy których faktycznie, można było dostrzec wodę oceanu. W środku było łóżko z moskitierą, małe półeczki obite ceratą i lampka dająca nikłe światło. Jednak po zajściu do łazienki, nasza chatka stała się luksusowym domem ze sklejki po środku buszu. W skrócie – lepiej było się nie rozglądać tylko robić to, co trzeba:D

samoa-33
Zdjęcie wschodu słońca zrobione z jednej z wynajmowanych przez nas fali, dla takiego widoku o poranku można zdecydowanie przeżyć niektóre niedogodności!

Do tego jak sobie na początku porównywaliśmy jaki za tę cenę nocleg mogliśmy mieć w Azji, w jakim standardzie to trochę się płakać chciało. Niby byliśmy na to wszystko przygotowani, wyedukowani, ale ten pierwszy dzień zderzenia z rzeczywistością i tak nas lekko dobił.

samoa-35

samoa-45

Na szczęście szybko się zreflektowaliśmy i każdą kolejną samoańską fale traktowaliśmy jako nocleg idealny i obecnie uważamy, że był to świetny sposób nie tylko na zakwaterowanie (szum fal, ptaków śpiew, widok z łóżka na ocean i rozgwieżdżone niebo plus powiew bryzy, która nie dorównuje żadnej klimie), ale i wczucie się choć odrobinę w samoańskie życie i kulturę. Nie zamienilibyśmy fali na żaden bungalow z normalnymi ścianami, ani nocleg w hotelu.

Ogródek w tropikach

Samoa to chyba najpiękniejszy kraj, jeśli chodzi o naturę i wszechobecne krzaczory i palmy, jaki w życiu widzieliśmy. Jadąc skuterem mijaliśmy mnóstwo cudnie ozdobionych podwórek przy domostwach – zaaranżowane kwietniki zrobione ze skorup kokosa albo pomalowanych kamieni, kolorowe roślinki i kwiaty wyrastające naokoło. Przy drogach ciągnęły się soczysto zielone i wściekło różowe żywopłoty z naturalnie rosnących w tych rejonach roślin. Samoańczycy często przy nich siedzieli i wyskubywali z ziemi jakieś chwasty. Jadąc między wioskami widzieliśmy całe plantacje taro, palm kokosowych, czy bananów albo zieloną dżunglę gęsto oplecioną bluszczem. Do tego w większości miejsc, przez które przejeżdżaliśmy było czysto i nie wyrastały nigdzie góry śmieci.

samoa-39

samoa-27

samoa-13

samoa-41

Oprócz tego, gdy jechaliśmy w jakieś miejsce w stylu must see” na Samoa – nigdzie nie było tłumów turystów, chociaż wyspy odwiedziliśmy w szczycie sezonu. Bywało nawet, że byliśmy gdzieś kompletnie sami (tak przez godzinę obczajaliśmy wybuchającą wodę nad blowholes albo łaziliśmy po polach zastygniętej lawy) albo z max. 3-4 innymi osobami (przy pięknych wodospadach i sliding rocks).

samoa-28

samoa-8

Tym samym okrzyknęliśmy Samoa jako najmniej turystyczny kraj w jakim do tej pory byliśmy i przyznajemy, że podróżowanie w takim miejscu to świetne uczucie. Nigdzie nie trzeba się przeciskać ani wychylać, żeby coś zobaczyć, można w spokoju pokontemplować sobie nad tym, co widzimy dookoła i jest tak jakoś bardziej autentycznie i swojsko. Jeśli znacie więcej takich miejsc na świecie to my chętnie się o nich dowiemy:D

samoa-43

Teraz zrobi się trochę sentymentalnie, ale myślę, że Samoa na zawsze będzie dla nas wyjątkowym krajem, w którym doświadczyliśmy wielu nowych rzeczy i przekonaliśmy się, że nasz plan zmian w podróżowaniu jest dobrym planem i chcemy się go trzymać. Mamy jeszcze w głowach kilka pomysłów na posty o tych wysepkach na środku Pacyfiku, ale może jest coś o czym szczególnie chcielibyście przeczytać? Jeśli tak to dajcie znać w komentarzach!

(Visited 307 times, 1 visits today)

17 Comments

  1. Justyna 13 lipca 2016 o 13:06

    Czytam Wasz blog od początku i ostatnio natknęłam się na informacje, że Wasz wyjazd będzie trwał jeszcze tylko 7 miesięcy. Nie znalazłam informacji co ogranicza Was w czasie i chciałam podpytać czy te 7 miejscy to takie Wasze ustalanie czy przyczyny zewnętrzne? 🙂

    1. Olo 13 lipca 2016 o 14:05

      Cześć Justyna! Meeeega nam miło, że jesteś z nami od początku:) W Nowej Zelandii zabawimy do 10 listopada, później lecimy do Australii na miesiąc, a dalej Azja. Powrót planujemy na czerwiec przyszłego roku, bo obstawiamy, że wtedy skończy nam się kasa zaoszczędzona w NZ:D Tak więc przed nami jeszcze niecały rok:)
      Pozdrawiamy z mroźnego Taupo!

  2. Pingback: Ciekawe miejsca na Samoa + informacje praktyczne | STO historii

  3. Mmalena 15 sierpnia 2016 o 11:19

    Znając mnie też bym chociaż raz zanocowała w fali i gdybym po tej nocy ujrzała taki wschód Słońca i co fajniejsze zdjęcia mogłabym robić z łóżka to nie zamieniłabym jej na żaden inny nocleg 🙂 Tylko trapi mnie jedno – co z rzeczami? Jeśli chcemy pobyć w takiej fali kilka dni, a nie chcemy ciągle być przyklejeni do plecaków to co wtedy? 🙂

    1. Olo 15 sierpnia 2016 o 12:25

      Rzeczy zostawialiśmy w fali, a dokumenty, pieniądze i aparat staraliśmy się trzymać przy sobie. Nas nic złego nie spotkało i odnieśliśmy wrażenie, że w noclegowniach jest bezpiecznie, ale kradzież zawsze może się przydarzyć, więc cenne rzeczy można zostawić w recepcji:)

  4. Paweł 16 sierpnia 2016 o 11:02

    „Samoa jako najmniej turystyczny kraj w jakim do tej pory byliśmy” – Dobra przekonaliście mnie 🙂 zbieram kasę na bilety.
    Już wcześniej widziałem relację Oli i z 4evermoments…… teraz jestem pewien.
    Samoa idealne miejsce na odpoczynek od cywilizowanego świata…

    1. Olo 17 sierpnia 2016 o 06:09

      Paweł świetna decyzja:D Trzymamy kciuki za uzbieranie kasy, bo naprawdę warto! Oczywiście daj znać jak Ci się uda, z chęcią poznamy inne opinie.

  5. KasiaN 16 sierpnia 2016 o 12:27

    Powiem krótko rewelacja! Spanie w takim domku było zawsze moim marzeniem i też tak jak Wy miałam podobną wizję. A łazienka? Serio aż tak źle, że nawet nie macie zdjęcia?:)) Nie wierzę:)

    1. Olo 17 sierpnia 2016 o 06:13

      Powaga! Ani jednego zdjęcia łazienek nie mamy. Pierwsza była wiatą zbitą z kilku blach z mikro kabinami i słabym odpływem, druga to goły beton i woda lecąca z rurki wystającej ze ściany. Najlepiej pod tym względem było na Lalomanu:)

  6. TuJarek 16 sierpnia 2016 o 21:23

    Gęba sama się cieszy czytając relację. Kapitalne domki, które oddają stan chillu chyba jak nic na tym świecie. Pytanie techniczne – czy nie zdarza się żeby było w nim zimno? 😉

    1. Olo 17 sierpnia 2016 o 06:18

      Jarek w nocy temperatura to min. 20 stopni, więc zimno nie było (spaliśmy pod samym prześcieradłem), ale przez kilka razy porządnie lało i wiało – wtedy ściąga się plandeki aka ściany w dół i po sprawie:) Najgorzej było w fali, której ścianę tworzyło kilka różnych plandek, które przy mocnym wietrze trzepotały i ciężko było zasnąć, ale mieliśmy ze sobą zipy i jakoś sobie poradziliśmy:D

  7. Gadulec 17 sierpnia 2016 o 11:04

    Faktycznie trochę spartańskie warunki, jeśli chodzi o te domki-wiaty, ale za to jaki widok! Do tego szum morza i śpiew ptaków – rewelacja! Z resztą i tak najważniejsi są życzliwi ludzie, a tydz, z tego co piszecie, w Samoa nie brakuje 🙂

  8. Pingback: Praca w Nowej Zelandii – numer IRD, konto bankowe i poszukiwania pracy - STO historii

  9. Pingback: Miesiąc na Borneo - wolontariat na Borneo | STO historii

  10. Kornelia 8 lutego 2017 o 15:31

    Cześć,
    Za dwa tygodnie będę przez parę dni na Samoa. W interenecie nie znalazłam, żadnych informacji o możliwości wynajęcia skuterów.
    Gdzie wypożyczyliście swoje?

    Z góry dziękuje i pozdrawiam!

  11. keksa 25 maja 2017 o 15:07

    Na co się szczepiliście? Mam pakiet w lux med ze szczepieniami, dobrze jakbym wiedziała jakie są zalecane szczepienia.

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *