Coraz częściej jeździmy za granicę na własną rękę. Wakacje all inclusive z drinkami przy hotelowym basenie powoli ustępują miejsca odkrywaniu świata samemu, bez przewodnika i wycieczek fakultatywnych. Daje to wielką swobodę i indywidualność w podróżowaniu, ale z drugiej strony samodzielne organizowanie wypadu za granicę to spora logistyka i mnóstwo planowania, przekopywania się przez góry informacji, w poszukiwaniu tego co nas interesuje. Jak to wszystko okiełznać i wyruszyć w podróż bez większego stresu?

Dosyć zwięzły przewodnik krok po kroku powinien Wam pomóc przez to przebrnąć bezboleśnie:)

Gdzie i kiedy?

Po pierwsze i chyba najważniejsze, trzeba ustalić gdzie ta podróż ma się odbyć i w jakim terminie. Zakładając, że nie jesteśmy szefami sami dla siebie, warto byłoby załatwić sobie urlop (z datami +/- kilka dni) zanim kupimy bilety i przygotujemy cały plan wyjazdu. Do tego dobrze jest sprawdzić jakie pory roku w zakładanym przez nas terminie wyjazdu będą panowały w kraju, do którego się wybieramy. Wymarzyliśmy sobie Filipiny w sierpniu? Mogą być tajfuny. Tajlandia w kwietniu? Pora deszczowa. Oczywiście nie zawsze te prognozy się sprawdzają i może się okazać, że 2-tygodniowy urlop w porze deszczowej upłynie nam bez większych załamań pogodowych. Jednak mając świadomość tego w jakim sezonie jedziemy do danego kraju, łatwiej będzie nam się przygotować do podróży.

indonezja
Indonezja, 2013

Bilety

Mamy termin, mamy miejsce, teraz warto zapewnić sobie transport! Jeśli podróżujemy samochodem, sprawa jest dosyć prosta, wystarczy przemyśleć trasę i ewentualne przystanki. Z pociągami też nie powinno być większego problemu, ale zawsze warto sprawdzić, czy na wybranym przez nas połączeniu nie występują jakieś promocje albo kiedy zaczyna się sprzedaż (czasami można wyhaczyć tańszy bilet, gdy kupuje się go z większym wyprzedzeniem). Najgorzej sprawa ma się z samodzielnym kupowaniem biletów lotniczych.

Najważniejszą zasadą jest sprawdzanie połączeń, które nas interesują możliwie jak najczęściej (w trybie Incognito przeglądarki internetowej). I nie, najczęściej nie oznacza raz w tygodniu, a raczej kilka razy dziennie. Korzystne ceny biletów potrafią znikać w kilka godzin, a nawet minut, więc jeśli nie chce się mocno przepłacać, trzeba trzymać rękę na pulsie. Zwłaszcza, gdy bilety lotnicze stanowią sporą część naszego wyjazdowego budżetu.

Na co zwrócić uwagę podczas kupowania biletów lotniczych na wakacje?

ilość przesiadek: lecąc do krajów poza Europą w wielu przypadkach jesteśmy zmuszeni do odbycia kilku lotów na trasie, warto ograniczyć ilość przesiadek do minimum i nie tracić na nie cennego czasu.

czas lotu/lotów: wiadomo, że lepiej dolecieć na wakacje jak najszybciej i nie spędzać dni urlopowych na koczowaniu na lotnisku w oczekiwaniu na przesiadki. Często spektakularne promocje na bilety lotnicze wiążą się nawet z kilkudziesięcioma godzinami poświęcanymi na podróż do miejsca docelowego… czy warto?

miejsce wylotu: zazwyczaj im bliżej miejsca zamieszkania tym lepiej, ale jeśli ktoś jest elastyczny i ma czas to często wyloty z wielu europejskich stolic w kierunku Azji czy Ameryki mogą mieć niższe ceny niż z polskich portów lotniczych.

godziny odlotu/przylotu: nie każdy lubi zarywać nocki, żeby zdążyć na poranny lot albo na odwrót – lądować w nowym kraju w środku nocy. Jeśli w tej samej cenie możemy dostać bilet z lepszymi godzinami połączeń, warto taką sprawę przemyśleć.

Tajlandia, 2012
Tajlandia, 2012

Co zobaczyć na miejscu?

Internet to kopalnia wiedzy i niestety ilość informacji potrafi czasami zabić całą ekscytację z wyjazdu w nieznane i odkrywania nowych miejsc. Warto więc wybrać sobie kilka dobrych źródeł i się ich trzymać, żeby nie zwariować w wirze wyszukiwania coraz to fajniejszych atrakcji „must do” i „must see”.

Gdzie szukać takich miejsc?

Mogą to być subiektywne rankingi najlepszych miejsc do odwiedzenia w danym rejonie, które często tworzone są na blogach podróżniczych. Jeśli u kogoś znaleźliśmy ciekawe zestawienie miejsc, które nas interesują warto od razu sprawdzić, czy bloger stworzył kategorię o danym kraju i sprawdzić inne wpisy na jego temat, które mogą być skarbnicą praktycznych informacji z pierwszej ręki.

Często wirtualna wersja Lonely Planet udostępnia swoje propozycje na różne aktywności w wielu krajach (np. najlepsze spoty do nurkowania, opisy plaż, kraje od strony kulinarnej, zabytki, miasta itp.).

Informacja turystyczna w wersji online – w niektórych krajach działa bardzo prężnie i można wyciągnąć z niej mnóstwo informacji (w Nowej Zelandii to kopalnia wiedzy o wszelkich szlakach i outdoorowej turystyce, lecąc na Samoa również pozytywnie nas zaskoczyła internetowa wersja informacji turystycznej).

Do szukania ładnych miejscówek często może przydać się Instagram, czy Pinterest. Ja przeglądając różne profile na Instagramie tworzę print screeny wyjątkowo urokliwych miejsc, które może w przyszłości uda nam się zobaczyć biorąc pod uwagę nasze plany podróżnicze (na pewno część się przyda do planowania drugiej części road tripa po Nowej Zelandii:)).

Jeszcze jednym popularnym miejscem do szukania inspiracji mogą być fora internetowe (np. Tripadvisor). Są to jednak baaaardzo rozbudowane twory i ja osobiście nie lubię ich przeglądać w poszukiwaniu miejsc do odwiedzenia, bo czytanie całych wątków, pełnych różniastych opinii to dla mnie udręka. Forum może się jednak okazać przydatnym narzędziem, gdy szukamy już konkretu, typu: ceny wybranych atrakcji, jak dojechać z punktu A do punktu B, opinie o znalezionym przez nas hotelu.

W całym amoku poszukiwaniu tych wszystkich naj miejsc i naj rzeczy do zrobienia dobrze jest na chwilę zwolnić i zastanowić się, czy wakacje mają polegać na bieganiu od świątyni do świątyni i odwiedzeniu jak największej ilości pięknych plaż. Dobrze jest zostawić sobie w całym planie wyjazdu jakieś dni na nic nierobienie, ale też być elastycznym na miejscu i otwartym na pojawiające się okazje, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia (w taki sposób my np. odkryliśmy free walking tour po Pekinie, które okazało się naszym osobistym hitem). Poza tym przemyślmy, czy miejsca wymieniane we wszystkich top listach pasują do naszego stylu podróżowania – jeśli gdzieś piszą, że będąc w Australii koniecznie trzeba zanurkować na Wielkiej Rafie Koralowej, ale nas spędzanie czasu pod wodą kompletnie nie kręci, odpuśćmy sobie takie atrakcje i spędźmy czas w przyjemny dla nas sposób.

Francja, 2012
Paryż, 2012

Nocleg

Do kwestii noclegu można podejść w różny sposób. Jedni jadą bez żadnych rezerwacji, inni wyszukują wszystkie noclegi jeszcze będąc w kraju i je rezerwują, a jeszcze inni bookują nocleg tylko na sam start wakacji, zostawiając sobie luz na ewentualne zmiany dalszej części pierwotnego planu. Wiele zależy od tego gdzie ruszamy i kiedy (czy w szczycie sezonu, czy poza nim), ale zawsze można wybrać opcję rezerwacji z bezkosztową rezygnacją (np. na booking.com). Ja, gdy ruszaliśmy na typowe wakacje raz do roku i wybieraliśmy się do Tajlandii, czy Indonezji to pomimo tego, że wiem jak łatwo znaleźć tam nocleg z marszu, wolałam mieć wszystko zarezerwowane z góry – żeby nie tracić czasu na szukanie, oglądanie, ewentualne targowanie się i podejmowanie decyzji. Obecnie wszystko wygląda zupełnie inaczej i zazwyczaj orientujemy się jakie są opcje noclegu, ale nie robimy rezerwacji poza pierwszym zakwaterowaniem zaraz po przyjeździe do nowego kraju.

Londyn, 2011
Londyn, 2011

O czym jeszcze warto pamiętać?

– transport na miejscu: jeśli zamierzamy się przemieszczać po kraju, dobrze jest się zorientować jeszcze przed wyjazdem jakie mamy opcje transportu i na jaki mniej więcej koszt powinniśmy się nastawić (jazda/loty po kraju mogą pochłonąć niezłą część naszego budżetu).

szczepienia: do niektórych krajów są wymagane, do innych zalecane, czasami wymagają od nas zaszczepienia się na kilka miesięcy przed wyjazdem, więc warto mieć to na uwadze, nieco szerzej pisaliśmy o tym w jednym z naszych pierwszych wpisów.

ubezpieczenie: nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać i warto zawsze wykupić przed wyjazdem. Nam stety/niestety ubezpieczenie zawsze się przydaje – raz Olo rozbił głowę w Tajlandii i musieli go zszywać, innym razem po nurkowaniu dostał zapalenia ucha i wylądował na mocnych antybiotykach – ten człowiek bez ubezpieczenia nigdzie nie może się ruszyć.

finanse: często przyda się poinformowanie banku, w którym mamy kartę i zabieramy ją ze sobą na wakacje, gdzie i w jakim terminie jedziemy (bez tego niektóre banki po wykryciu wypłat w innym kraju potrafią blokować kartę), no i oczywiście zgromadzenie na koncie odpowiednich środków:) To, jaki budżet będzie nam potrzebny, możemy mniej więcej oszacować wyszukując ceny niektórych rzeczy przez Internet (np. ceny noclegów, transportu, większych atrakcji itp.). Na dłuższe lub częste wyjazdy przydają się karty walutowe z dostępem do kantoru internetowego.

pakowanie: dobrze jest stworzyć sobie odpowiednio wcześniej listę rzeczy, których będziemy potrzebować i na spokojnie wszystko przygotować przed przyjazdem.

No a do tego wszystkiego przede wszystkim potrzebny jest dobry nastrój! Takie planowanie to z jednej strony fajna zabawa, ale też branie na siebie w pewnym sensie odpowiedzialności, co u niektórych wywołuje stres (Co jak ten nocleg okaże się do dupy? A jak nie uda nam się dojechać w zaplanowane miejsce? A jak ta plaża znaleziona na Instagramie okaże się niewypałem?;)). Wakacje to dla wielu czas relaksu, więc nawet jeśli coś nie spełni naszych oczekiwań albo nie pójdzie po naszej myśli to taki wyjazd na własną rękę w tym momencie tym bardziej pozwala nam na zmianę tego na lepsze. W końcu sami decydujemy o tym gdzie jedziemy i co robimy.

(Visited 729 times, 1 visits today)

5 Comments

  1. Kinga 4 września 2016 o 20:10

    też ta planowałam jakiś czas temu. 😀 teraz potrafię się zdecydować w 10 minut czy kupuję bilet czy nie, a podróżować lubię spontanicznie. 😉 ale myślę też, że takie podejście przychodzi z czasem. jak zaczynałam sama jeździć kilka lat temu, to lubiłam mieć więcej rzeczy poplanowanych.

  2. Dee 5 września 2016 o 07:54

    Od wielu lat jeździmy na własną rękę i faktycznie planowanie wszystkiego zajmuje nam trochę czasu, przede wszystkim dlatego, że podróżujemy z dziećmi. To planowanie to czasami świetna frajda, podnosi ekscytacje wyjazdem

  3. Antonina 6 września 2016 o 13:03

    Świetny post! 🙂 Ja też od dłuższego czasu jeżdżę na własną rękę i nie wyobrażam sobie jechać z biurem podróży. Cała ta organizacja, bilety lotniczne, zakwaterowanie, wyszukiwanie fajnych miejsc daje mi kopa do działania i sprawia że jeszcze bardziej nie mogę się doczekać wakacji!

  4. Szymon 7 września 2016 o 22:01

    nam w większości przypadków odpada organizacja biletów (czy to lotniczych, czy kolejowych) – jeździmy najczęściej autem 🙂 i noclegi w sumie też, bo pod dachem w podróży śpimy tylko w zimie [a zimą jeździmy rzadziej niż wiosną/latem]. Lubię szukać fajnych miejsc (insta, grafiki google, mapy, fora, blogi…) 🙂

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *