Jakie dokumenty są potrzebne do złożenia wniosku o numer podatkowy IRD w Nowej Zelandii i ile to trwa? Gdzie szukać pracy i jak szybko można ją dostać? Ile można zarobić? Przed Wami masa przydatnych informacji!

Na długo przed wyjazdem sprawdziliśmy co trzeba zrobić zaraz po przyjeździe, żeby legalnie dostać pracę, tj. zaaplikować o numer podatkowy i założyć konto bankowe – pikuś. Pech chciał, że 1 października 2015 r. zmieniono niektóre przepisy, więc trzeba było się trochę nagimnastykować, żeby dostarczyć wymagane dokumenty, ale udało się.

Jak aplikować o numer IRD + jak założyć konto bankowe w Nowej Zelandii?

Wszystkie informacje podane są na stronie urzędu skarbowego Inland Revenue – to właśnie tam dowiedzieliśmy się o zmianach. Było z tego powodu trochę stresu po przyjeździe do NZ, bo myśleliśmy, że tę sprawę mamy akurat ogarniętą;) Do tej pory wszystko załatwiało się za pomocą formularza IR595, a teraz jest to IR742.

Dokumenty, których kserokopie są potrzebne do wniosku:

  • dowód potwierdzający tożsamość – paszport lub międzynarodowe prawo jazdy,
  • dowód miejsca zamieszkania na terenie NZ – oba hostele, w których pomieszkiwaliśmy w Auckland bez problemu oferowały taki papierek, chyba za 1$; w naszym wypadku był to list od pracodawcy, który załatwił dla nas zakwaterowanie (udało nam się ogarnąć pracę, zanim zajęliśmy się papierologią, ale o tym poniżej),
  • potwierdzenie, że nasze nowozelandzkie konto bankowe jest w pełni funkcjonalne – papierek z naszymi danymi i danymi konta, który dostajemy z banku z pieczątką i podpisem pracownika,
  • dowód numeru podatkowego kraju, w którym ostatnio odprowadzaliśmy podatki – nowość, która była największym znakiem zapytania; czyli kopia zeznania podatkowego lub jakieś potwierdzenie – my załączyliśmy wydrukowane potwierdzenie złożenia PITa za zeszły rok (składaliśmy on-line, co ułatwiło sprawę),
  • dowód planowanej aktywności w NZ, czyli co chcesz robić – my załączyliśmy ksero potwierdzenia przyznania wizy WHS.

Wcześniej formularz można było dostać na poczcie, gdzie również przekazywało się komplet dokumentów. Teraz formularz drukujemy samemu, a papiery wysyłamy na adres Inland Revenue. W pierwszej kolejności polecamy jednak załatwić sprawy bankowe. Najprawdopodobniej wylądujecie w Auckland i będziecie mieszkać w pobliżu Queen St, ale do banku najlepiej udać się dalej od ścisłego centrum, bo uwaga… na założenie konta trzeba się umówić. Przyjechaliśmy w listopadzie, kiedy fala backpackersów napływających do Nowej Zelandii jest naprawdę spora i w bankach wzdłuż Queen St czeka się min. tydzień na możliwość założenia konta.

Jeśli chodzi o wybór banku, to u nas padło na Westpac – gdzieś przeczytaliśmy, że jest spoko i ot tak zadecydowaliśmy, że właśnie tam ulokujemy nasze dolary. Przy standardowym koncie nie ma opłat za prowadzenie konta i od ręki dostajemy kartę płatniczą EFTPOS (płaską), a kilka miesięcy później domówiliśmy on-line kartę debetową za 10 $/rok, która nam się mega przydaje. Za radą pracownika jednej z placówek umówiliśmy się na wizytę przy 22 Viaduct Harbour Ave (15 minut od centrum), na którą i tak czekaliśmy 4 dni. Do założenia konta potrzebujemy paszportu, wizy, dokumentu potwierdzającego adres zamieszkania (ten sam, który dajemy do wniosku o numer IRD) i 500$ w gotówce do wpłacenia na konto, żeby je aktywować. W praktyce wpłacono kasę tylko na konto Agaty, która miała mi ją po tygodniu przelać, do czego nie doszło… bo wszystko wydaliśmy, haha. Tydzień później mieliśmy już mieć pierwszą wypłatę, więc olaliśmy temat.

Kiedy mamy już gotowy komplet dokumentów, pakujemy wszycho w kopertę i wysyłamy do urzędu za darmo. Po ok. 8 dniach roboczych powinniśmy dostać pocztą nasz numer podatkowy. Jeśli jednak przed wysłaniem papierów znajdziemy pracę, to możemy załączyć prośbę o szybsze przyznanie numeru i spróbować zadzwonić do urzędu po kilku dniach, żeby zapytać o nasz numer podatkowy. A to wszystko po to, żeby dostać wypłatę – pracodawca bez numeru podatkowego nie może wypłacić wynagrodzenia, tzn. może, ale z dużo wyższym opodatkowaniem, więc lepiej poczekać na numer IRD.

Jak znaleźć pracę w Nowej Zelandii?

Pracy szukaliśmy wyłącznie przez Internet. Strony z których korzystaliśmy to:

  • Backpackerboard – mega dużo ofert skierowanych do backpackersów,
  • SeasonalJobs – też kopalnia ofert,
  • Trade Me – takie nasze OLX z wyszukiwarką pracy, poza sezonem można tam znaleźć najwięcej ofert,
  • a na tej stronce można znaleźć inne wyszukiwarki pracy.

Jeśli w ogłoszeniu był podany numer kontaktowy to zaraz po wysłaniu CV dzwoniliśmy z prośbą o odzew. Ze względu na spore doświadczenie aplikowaliśmy głównie na kelnerów. Nie zwracaliśmy uwagi na region miejsca pracy, bo wyszliśmy z założenia, że możemy się przenieść. W dodatku czuliśmy presję czasu i pożałowaliśmy trochę, że nie zaczęliśmy się rozglądać trochę wcześniej za pracą. Sprawa rozwiązała się szybciej niż się tego spodziewaliśmy, bo trzeciego dnia poszukiwań mieliśmy rozmowę kwalifikacyjną przez Skype iiiiiiiii dostaliśmy pracę na południowej wyspie w Hanmer Springs w restauracji hotelowej. Tego samego dnia mieliśmy rozmowę w ekstra restauracji w Auckland, ale mimo lepszej stawki odpuściliśmy na rzecz Hanmer ze względu na niższy koszt zakwaterowania (nawet dwukrotnie), mniej pokus do wydawania kasy i bardziej kameralny klimat – chcieliśmy odpocząć od miasta. Wszystko mamy na umowie, tj.:

  • praca w niepełnym wymiarze godzin (minimum 30 h/tydzień),
  • stawka nieco wyższa od minimalnej krajowej z możliwością podwyżki (obecnie minimalna krajowa wynosi 14,75$/h brutto),
  • odpowiednio wyższa stawka w święta (np. 25/12 – 150%, 26/12 – 200%, 01/01 – 150%),
  • płatny urlop (w przypadku niewykorzystania dostaje się za niego kasę na konto),
  • posiłki pracownicze itd.

Póki co w praktyce wyrabiamy średnio po 35 h. Agata pracuje na poranną zmianę, ja na popołudniową, przez co mam sporo czasu rano, więc właśnie się rozglądam za czymś dodatkowym, w housekeepingu. Jeśli chodzi o zakwaterowanie to załatwił nam je pracodawca w domku dla pracowników sezonowych, gdzie za 190 $/tydzień mamy swoje małe centrum dowodzenia. Luksusów nie ma, ale nie narzekamy.

Jeśli będziecie mieli jeszcze jakieś pytania to zachęcamy do kontaktu!

UPDATE 27/08/2016

Praca w Hanmer Springs

W Hanmer Springs ostatecznie wyrabialiśmy 45 – 50 h/tydzień/osoba. Agata pracowała często na dwóch zmianach, a ja dodatkowo latałem z odkurzaczem w naszym hotelu lub sprzątałem pokoje w motelu u Chińczyka, od którego wynajmowaliśmy pokój. Po miesiącu dostaliśmy minimalną podwyżkę i zarabialiśmy 15,25 $/h brutto.

Praca w Matamata

Drugiej pracy zaczęliśmy szukać pod koniec marca, po przepłynięciu promem do Wellington. Nie opłacało nam się wracać na zimne południe, więc okroiliśmy region poszukiwań pracy do wyspy północnej. Było już po sezonie, więc ogłoszeń było zdecydowanie mniej, ale i tym razem po 2 dniach szczęście się do nas uśmiechnęło i dostaliśmy pracę w super kawiarnio-barze w Matamata, gdzie za kilkoma pagórkami mieszkały hobbity! Co prawda pozycja baristy/kelnera była przeznaczona dla jednej osoby, ale właściciel ją dla nas rozdzielił i tym sposobem Agatka pracowała na poranną zmianę przez 5 dni, a ja na wieczorną 2 lub 3 razy w tygodniu. Minimalna krajowa w tym czasie podskoczyła do 15,25 $/h brutto, a my z marszu dostaliśmy 16,50 $/h. Razem wyrabialiśmy zaledwie 50 h, więc trzeba było poszukać czegoś dodatkowego. Matamata nie tętni życiem, więc i możliwości nie ma zbyt wielu, ale dorwałem weekendową pracę w innej kawiarni, gdzie tygodniowo dorabiałem po 15 – 20 h, a kasę dostawałem do łapy. Co do zakwaterowania to ogarnął nam je nasz szef i mieszkaliśmy u jego znajomej – przemiłej kiwi babeczki, która wynajęła nam za 160 $/tydzień pokój z uwaga… łazienko – kuchnią (siedząc na kibelku prawie mogliśmy gotować…).

Praca w Mount Maunganui

Najwięcej przygód sprawiło nam ostatnie, trzecie poszukiwanie pracy. Jeszcze przed wyjazdem na urlop na Samoa, w drugiej połowie czerwca, szukałem dla nas następnej roboty. Tym razem również tylko północ wchodziła w grę. Mieliśmy dwie pozytywne odpowiedzi z okolic Mt Ruapehu, ale ostatecznie nic nie wypaliło. Po powrocie z Samoa zakotwiczyliśmy się na tydzień w Auckland u Noela z couchsurfingu i wznowiliśmy szukanie pracy on-line. Po tygodniu aplikowania i odpowiedzenia na 60 ofert dostaliśmy propozycję w Taupo. Trochę nas wykiwano, bo po przyjeździe okazało się, że wymagają dnia próbnego i mają masę innych kandydatów, a okres 3 miesięcy jest dla nich za krótki. No nic, umówiliśmy się na dzień próbny, wszystko poszło niby spoko, ale już się nie odezwali… Postanowiliśmy ruszyć w teren i osobiście porozrzucać CV. Szybko okazało się, że w Taupo nie ma dla nas zbyt wielu możliwości, więc zrobiliśmy dwie wycieczki i odwiedziliśmy większość restauracji i kawiarni w Rotorua, Tauranga, Mount Maunganui, Napier, Hastings i Havelock North. Roznieśliśmy ponad 60 CV. Wnioski? Sezon zimowy jest martwy, a okres 3 miesięcy pracy dla wielu pracodawców jest za krótki. Szczęśliwie dostaliśmy propozycję dnia próbnego w restauracji w Mt Maunganui, gdzie akurat potrzebowali kogoś na krótki okres, bo posypały się urlopy w obsłudze. Tym razem wszystko poszło gładko i dostaliśmy robotę, ok. 25 – 30 h/tydzień/osoba za stawkę 16,50 $/h brutto. Jeśli chodzi o zakwaterowanie to cudem udało nam się dorwać mikro pokój za 200 $/tydzień (cena za dwójkę w tym regionie to średnio 250 $). Do pracy mamy 2 minuty piechotą, a w cenie Netflix, więc przebieramy w serialach! Po miesiącu pracy poprosiliśmy o podwyżkę i zgarniamy teraz 17,5 $/h. W międzyczasie złożyliśmy papiery w agencji pracy i póki co miałem dwie dorywcze roboty przy rozładowywaniu kontenerów – mega ciężka praca, ale zawsze dodatkowy hajs.

Vector designed by Freepik

(Visited 805 times, 1 visits today)

26 Comments

  1. Paulina | Mucha w sieci 19 stycznia 2016 o 11:41

    Zapisuję sobie ten post w ulubionych, bo istnieje duża szansa, że mi się przyda 🙂 Dzięki za szczegółowe opisanie tych wszystkich procedur.

    1. Olo 19 stycznia 2016 o 22:39

      Paulina nie ma sprawy! Sami też sporo szukaliśmy na ten temat przed wyjazdem, więc wiemy, że takie info się przydają:) Aplikujesz w lutym? Trzymamy kciuki!

  2. Basia || Podróże Hani 19 stycznia 2016 o 12:52

    Bardzo przydatny tekst. Podziwiam osoby, które mają odwagę tak wszystko rzucić i szukać pracy w innym kraju w Europie, a co dopiero w Nowej Zelandii 😉

    1. Olo 19 stycznia 2016 o 22:43

      Basia w naszym przypadku to kwestia czasu. O wyjeździe myśleliśmy od dłuższego czasu i mogliśmy się spokojnie przygotować i oswoić z tą wizją 😀 W każdym razie – polecamy każdemu.

  3. Tony 19 stycznia 2016 o 13:02

    Kojarzysz jak wygląda sprawa ze sponsorship? Będąc dość wykwalifikowanym w danym temacie mógłbym się ewentualnie starać o taką formę zatrudnienia.

  4. Romantic Vagabonds 19 stycznia 2016 o 18:14

    Super! Bardzo użyteczne i praktyczne rady. Tak się składa że w bardzo niedalekiej przyszłości zamierzamy popracować gdzieś dalej, jednym z krajów który bierzemy pod uwagę jest właśnie Nowa Zelandia, więc temat jak dla nas trafiony w dziesiątkę!

    1. Olo 19 stycznia 2016 o 22:46

      Mega! W lutym szansa na zdobycie wiz do NZ, więc starajcie się. Jakie inne kraje bierzecie pod uwagę?:)

    1. Agata 21 stycznia 2016 o 07:31

      Łukasz obecnie jest to 14,75 $ (brutto) na godzinę. Z utrzymaniem i odkładaniem pieniędzy w naszym przypadku nie ma żadnego problemu, ale tu zaznaczę, że naprawdę staramy się oszczędzać – nie jemy/pijemy na mieście, wynajmujemy pokój w domu, który dzielimy z innymi osobami, kupujemy tylko potrzebne rzeczy (no czasem jakieś wino w koszyku się znajdzie;)) i pracując min. 5 dni w tygodniu jemy 1-2 posiłki w pracy. Mniej więcej po półtora miesiąca pracy mogliśmy pozwolić sobie na zakup podstawowego auta (vana), którym będziemy w marcu zwiedzać NZ i w nim mieszkać;)

  5. Mateusz 24 stycznia 2016 o 13:36

    Właśnie też się dowiedziałem o zmianach po przyjeździe tydzień temu, gdy pewny swego podałem pani na poczcie formularz a ona stwierdziła ze muszę sobie wydrukować nowy. Po czym się okazało, że do nowego potrzeba konta. Po czym się okazało, że do konta potrzeba proof of address. Po czym się okazało, że z jakiegoś powodu banki w Wellington nie uznaja dowodu zameldowania w hotelach/hostelach. Doszlo do tego ze moze mi oferta pracy przejsc kolo nosa teraz bo nie mam IRD. A mieszkanie bez pracy też trudniej znaleźć. Byłem w wielu krajach, wszyscy mówili, że w Nowej Zelandii wszystko się da załatwić od ręki ale jak na razie to w żadnym kraju nikt mi tak kłód pod nogi nie rzucał jak tu…

    1. Agata 25 stycznia 2016 o 07:08

      Mateusz mieliśmy bardzo podobną sytuację, tylko najpierw zaszliśmy na pocztę i tam dowiedzieliśmy się, że zostały zmienione niektóre warunki i odesłano nas na stronę internetową… po przeczytaniu miny mieliśmy słabe ;p Jesteś na wizie WHS? Bo na niej raczej nie powinno być problemu z dostaniem pracy bez numeru IRD (możesz go podać pracodawcy później). Dziwne też, że bank nie uznaje proof of address z hostelu…jaki to bank? Może spróbuj w Westpac?

    2. Mateusz 26 stycznia 2016 o 04:26

      udało mi się założyć konto w ANZ! Nawet byli tak mili, że wydrukowali mi wniosek o IRD. Zdziwiło mnie tylko w Waszym opisie te $500. Nic takiego ode mnie nie wymagali. Pewnie to zależy od banku.

      1. Agata 27 stycznia 2016 o 02:52

        No to już jedna część z głowy 🙂 Dostałeś potwierdzenie z banku, że konto działa?
        Wydaje mi się, że tą kasę wpłacają na konto, żeby właśnie sprawdzić funkcjonalność konta, ale to chyba taki pic na wodę, bo wpłacili tylko do mnie na konto, do Olasa nie, a on też dostał zaświadczenie, że z kontem jest wszystko okej. No i teoretycznie mieliśmy wypłacić później część tej kwoty żeby zobaczyć, czy wypłaty działają..

  6. Mateusz 25 stycznia 2016 o 07:31

    Podobno można bez IRD ale pracodawca kazał mi się zgłosić jak będę miał IRD… Byłem w ASB. We wtorek mam spotkanie umówione w ANZ a w środę w BNZ. W ANZ mi powiedzieli ze powinno byc ok ale na kwitku z hotelu mam ze do srody tam mieszkam więc nie zdziwię się jak nie będzie im to pasowało. Jak się nie uda to będzie słabo bo jak nie znajdę pokoju do środy to będę musiał kolejny tydzień bookować w hotelu (tygodniowe rezerwacje tylko robią za to bardzo tanio jak na hotel) przez co dalej nie bede mial adresu, konta, IRD, pracy itd. Nie wiem czemu tutaj tak wszystko utrudniają. ..

    1. Agata 27 stycznia 2016 o 03:07

      Można bez IRD na 100% – my tak zaczęliśmy pracę. Złożyliśmy wszystkie papiery o przyznanie numeru IRD (z dopiskiem URGENT) dwa dni po tym jak znaleźliśmy pracę . Jedyny minus jest taki, że pracodawca przetrzymuje Ci pensję do czasu aż dostanie od Ciebie numer podatkowy, ale IRD przyznają bardzo szybko, więc jest to kwesta przetrzymania góra jednej tygodniówki. A w czym szukasz pracy, hospitality?

      1. Mateusz 27 stycznia 2016 o 03:26

        Szukam czegokolwiek na tą chwilę, żeby tylko być spokojnym o pieniądze. Mam ofertę z winnicy. Ale jeszcze czekam na te IRD. Ogólnie to w Wellington łatwo nie jest z tym ograniczeniem 3-miesiecznym. Chyba, że ma się doświadczenie w restauracjach, kawiarniach itp.

        1. Agata 27 stycznia 2016 o 10:36

          Ślij duuużo maili i na pewno coś się znajdzie! My odpowiadaliśmy na ok. 15 zapytań o pracę dziennie i odzew był spory. Wciąż jest sezon, więc nie powinno być źle:) A jeżeli nie masz doświadczenia to może spróbuj na początek czegoś na styl work away/wwofingu – nie będziesz płacił za nocleg, nauczysz się nowych rzeczy i zbierzesz referencje. Sporo ofert wpada chociażby na grupie Helpx na FB 🙂

          1. Mateusz 27 stycznia 2016 o 12:32

            Mam doświadczenie ale nie w restauracjach/kawiarniach. A wygląda na to, że na working holiday w Wellington to tam jest głównie szansa na zatrudnienie. Ślę CV na ogłoszenia z Seek i Trademe. Narazie odzew jest tylko taki, że niestety unsuccesful itp. Wwofingu może później spróbuję, bo to jednak nie służy zarabianiu a ja bym chciał zarobić, żeby potem mieć na podróżowanie. Słyszałem też tutaj wiele opinii, że Wellington to najlepsze miejsce do życia w Nowej Zelandii, więc chcę tu spróbować.

  7. wysrodkowani.blog.pl 25 lutego 2016 o 04:44

    Swietny sposob na prace i podrozowanie. Szkoda, ze wlasnie stuknela mi 30-tka, wiec na taka wize juz sie nie zalapie. Znacie moze jakis inny sposob na prace w Nowej Zelandii?

    1. Agata 26 lutego 2016 o 04:21

      Nie szkodzi, że stuknęła 30-stka! Żeby ubiegać się o wizę nie można mieć skończonych 31 lat, więc jeśli przed około 17-18 lutym 2017 r. będziesz miała ciągle 30 lat to możesz składać aplikację 🙂 A to, że skończysz 31 lat nawet następnego dnia po złożeniu wniosku już nikogo nie interesuje.
      Ewentualnie jest możliwość znalezienia pracy przed przyjazdem i ubiegania się o wizę sponsorowaną, ale o to bywa ciężko, co nie oznacza, że jest niemożliwe 🙂
      Inna opcja to WWOOFing, czyli praca 2-3h dziennie 5-6 dni w tygodniu w zamian za nocleg (+czasem wyżywienie, np. pracując na fermie). Co prawda nie dostajesz kasy do ręki, ale odpada spory wydatek jakim jest zakwaterowanie. I można tak pracować na wizie turystycznej.
      No i zawsze opcją może być praca na czarno, ale to już ryzyk-fizyk 😉

      1. wysrodkowani.blog.pl 9 marca 2016 o 07:42

        dzieki, ale problem polega wlasnie na tym, ze w lutym 2017 juz bede miala 31 (od dwoch miesiecy), wiec musze jednak poszukac innego sposobu.

  8. Pingback: Praca w Nowej Zelandii vs praca w Polsce | STO historii

  9. Alicja 6 października 2017 o 12:54

    Hej!

    Mam pytanie!

    Czy wydrukowane potwierdzenie złożenia PITa za zeszły rok ktore skladaliscie, zeby dostan IRD musieliscie tlumaczyc na jezyk angielski?!

    Dziekuje i Pozdrawiam
    Ala

    1. Agata 10 października 2017 o 20:27

      Ala, nie nic nie tłumaczyliśmy 🙂 Wydrukowaliśmy potwierdzenie (składaliśmy PITy online) i takie dostarczyliśmy do Inland Revenue.

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *