Już za niecały miesiąc wyruszamy naszym vanem na road trip po południowej wyspie. Planujemy intensywne zwiedzanie przez cztery do pięciu tygodni. Chociaż mocno zastanawiamy się jak nasze plany przełożą się na czas, bo trochę miejsc do odwiedzenia wybraliśmy… zresztą sami zobaczcie!

Niestety dróg w Nowej Zelandii wielu nie ma, więc czasami, żeby gdzieś dojechać, będziemy musieli później się cofać i jechać dalej. Ale jest tu tak pięknie, że mogę oglądać te widoki dwa razy, a co! Startujemy z Hanmer Springs, poniżej znajdziecie mapę z listą miejsc, które planujemy odwiedzić i ich opis.

map_nz_south_roadtrip

Christchurch – to będzie nasz pierwszy przystanek, dwie godziny drogi od Hanmer Springs. Co prawda byliśmy już tam i zwiedziliśmy miasto, ale tym razem będzie ciekawiej. Olas pewnego razu w restauracji opowiadał gościom o naszych planach (codziennie każde z nas o nich nawija – mnóstwo osób pyta skąd jesteśmy, co robimy w Hanmer itp.) i gdy dowiedzieli się, że jesteśmy z Polski zaprosili nas do domu ich mamy – Polki. Nasza rodaczka to starsza kobieta, która w czasach II Wojny Światowej została przesiedlona do Nowej Zelandii, jest dzieckiem z Pahiatua. Mamy nadzieję, że spotkanie wypali, bo jesteśmy niesamowicie ciekawi jej historii.

Akaroa – tutaj spotkamy się tym razem z kolegą Olasa, z którym pracował w jednej z restauracji w Sopocie. W planach mamy też posiedzenie w końcu nad wodą – brakuje nam w Hanmer większego zbiornika wodnego niż strumyczek czy rzeka. Jednak życie nad Bałtykiem jest lepsze niż w górach.

Lake Tekapo – jedno z popularniejszych miejsc na południowej wyspie. To tu znajduje się uroczy, mały kościółek, a nocą można obserwować miliardy gwiazd. Stamtąd ruszymy nad inne jezioro – Pukaki. Podobno równie piękne!

Mt Cook – mamy nadzieję, że pogoda będzie dla nas łaskawa i zobaczymy najwyższy szczyt w Nowej Zelandii. Planujemy tu zrobić trekking do Mueller Hut – schroniska w górach. Podobno jest dosyć ciężki, ale skoro weszliśmy na Rinjani w Indonezji… to tu też powinniśmy dać radę;d

Omarama – w pobliżu znajdują się Clay Cliffs, piękne, wysokie klify. Klif w Gdyni to nasza ulubiona miejscówka, więc nie możemy ich sobie odmówić na końcu świata:)

Oamaru – najstarsze miasto w Nowej Zelandii, które podobno zatrzymało się w czasie. Ścisłe centrum przypomina czasy kolonialne, więc musi być super! Swoją drogą tutaj również mieszka Polka będąca dzieckiem z Pahiatua, ale nie mamy do niej bezpośredniego kontaktu. A! No i jest muzeum whisky, coś dla Olasa.

Moeraki – wielkie głazy leżące na plaży Koekohe, które powstały w wyniku erozji skał jakieś 13 milionów lat temu. Kupa czasu, co?

Dunedin – miasto nazywane kiedyś Nowym Edynburgiem, później przechrzczone na Edin na Wzgórzu = Dunedin. Nie byliśmy w Edynburgu to pojedziemy do nowozelandzkiego szkockiego miasteczka. No a poza tym mają tu fabrykę czekolady Cadbury!!! Moim celem w NZ było spróbowanie wszystkich smaków tej czekolady, cel spełniony (jak tylko pojawia się promo w sklepie od razu biegnę po kolejne tabliczki!), czas na deser hehehe. A po zwiedzaniu fabryki, możemy przejść się na najbardziej stromą ulicę na świecie, a później z niej stoczyć jak dwa pączki.

Nugget point – tutaj mamy zamiar spotkać pingwiny złotoczube, podobno jest też opcja wypatrzenia wieloryba (ale by było!). I jest najstarsza latarnia morska w NZ. W pobliżu jest Catlins Park, z ładnym wybrzeżem, opcją surfingu i dla mających farta – obczajki delfinów. Czyli te rejony = zwierzęta!

Bluff – najbardziej wysunięty punkt na południe, czyli dalej jest już tylko wyspa Stewarta i Antarktyka. Ale nas wywieje! Dosłownie i w przenośni – Internety mówią, że nieźle tam wicher daje. Niedaleko Bluff zajedziemy do Invercargill, jeszcze nie wiemy co tam robić, ale jest po drodze.

Te Anau – tutaj do zrobienia mamy kolejny trekking – Kepler Track. Stamtąd, przez wykuty w górze Darran, tunel Homera dostaniemy się do Milford Sound i zobaczymy nowozelandzkie fiordy.

Queenstown – miasto adrenaliny, sportów ekstremalnych, ale też po prostu bardzo fajna miejscówka. My tutaj nie zaliczymy skoków na bungee i ze spadochronem, ale i tak wiemy, że warto tam zajechać. Stamtąd podjedziemy do Glenorchy, gdzie kręcono m.in. Narnię i Władcę Pierścieni.

Mount Alfred – słyszeliśmy o tym miejscu od Marty, nie jest mega turystyczne, a podobno przecudne. Postaramy się zajechać i zobaczyć na własne oczy:)

Wanaka – kolejne piękne miejsce w Nowej Zelandii, póki co możecie obejrzeć na zdjęciach Polki w NZ. Stamtąd niedaleko nad jezioro Hawea, które przejedziemy wzdłuż, jadąc w stronę Fox Glacier.

Fox Glacier i Franz Josef Glacier – no i nareszcie lodowce! Chcemy je w końcu zobaczyć, tym bardziej, że niestety z roku na rok coraz mniej z nich zostaje:(

Arthur’s Pass – wszyscy piszą, że to jedna z piękniejszych dróg w Nowej Zelandii, więc pojedziemy sprawdzić.

Punakaiki – formacje skalne, nazwane Naleśnikami (Pancake Rock). Trzeba będzie wyciągnąć gdzieś w pobliżu naszą kuchenkę turystyczną i usmażyć kilka naleśniorów.

Park Nelson – nie wiemy, czy znajdziemy na niego czas, ale słyszeliśmy od kilku osób, że jest pięknie.

Cape Foulwind – a tu mają się wylegiwać foczki. Podobnie na Wharariki Beach ma być pełno zwierząt.

Motueka – tutaj dostarczymy sobie adrenaliny. Będziemy skakać ze spadochronem! Łuhuuuuu, ale będzie wrzask!

Abel Tasman Park – planujemy dwudniową przeprawę kajakami po Parku Narodowym. Olas tylko musi jeszcze przemyśleć, czy na pewno jest to dobry pomysł. Nasze ostatnie kajakowanie to odbijanie się od brzegu do brzegu i ciągłe „Agata! Nie ta lewa! Druga! Dobra, lepiej nie wiosłuj…”. Może tym razem będzie lepiej:D

Nelson – jedno z większych miast na południowej wyspie, po drodze, więc jedziemy.

Blenheim – mamy nadzieję, że wystarczy nam czasu na pracę w winiarni. A jeśli nie na pracę to na degustację win, tego sobie na 100% nie odpuścimy.

Picton – stamtąd ruszamy już na północną wyspę i kończymy naszego road tripa.

Generalnie wszystko w NZ jest cudowne według tego, co czytamy i oglądamy, więc trochę ciężko z zobaczeniem tylu miejsc. Chociaż jak widzicie po planie, bardzo będziemy się starać. Na pewno na koniec naszej miesięcznej wyprawy damy znać, co udało się zwiedzić i czy z czegoś zrezygnowaliśmy. Plus jest taki, że niektóre punkty naszej podróży znajdują się bardzo blisko siebie, czasami jest to 45 minut drogi, więc będzie możliwość zobaczenia dwóch miejsc jednego dnia. Odliczamy już dni i baaaardzo nie możemy się doczekać!

(Visited 1 136 times, 1 visits today)

39 Comments

    1. Agata 5 lutego 2016 o 05:35

      Dzięki! Postaramy się relacjonować w miarę możliwości na bieżąco, gdy złapiemy Internet i prąd 😉 Pewnie częściej coś będzie pojawiało się na FB i Instagramie.
      Pozdrawiamy!

  1. Karolina 4 lutego 2016 o 21:30

    Ambitny plan ? najbardziej śmiać mi się chce na myśl o tych kajakach ? myślę ze widok porównywalny do Koreańczyków, z którymi kiedyś płynęliśmy w THA (tylko oni kręcili się w kółko ? ) no i te treningi! ! Ale prawda – jeśli na Rinjani weszliście to dacie radę. Tylko teraz może nie być takiej motywacji u Olka ?

    1. Agata 5 lutego 2016 o 05:37

      Aż tak źle ze mną nie jest, w kółko się nie kręciłam! ;d Hahaha, no kto go tam wie, może wymyśli jakąś nową motywację, żeby mnie tam zaciągnąć. Z Rinjani mu się udało 😀

    2. Olo 5 lutego 2016 o 23:26

      Hola hola, motywacja będzie i już, zaciągnę ją tam! Ale z tymi kajakami to dalej nie jestem pewien czy jestem na to gotów…:D

  2. ssandrass 5 lutego 2016 o 02:48

    dobrze, że tu wstąpiłam, bo trafiłam na miejsce, o których nie mieliśmy pojęcia 🙂
    i dobrze, że teraz niż po powrocie z Nowej Zelandii ;p

    1. Agata 5 lutego 2016 o 05:38

      o nieee, najgorzej odkryć coś po powrocie! mamy nadzieję, że mapa i lista się przydadzą 🙂 i może gdzieś po drodze się zobaczymy!

  3. Brothers In law NZ '15 5 lutego 2016 o 09:53

    Tak w gwoli ścisłości najdalej wysuniętym punkt na południe, wyspy południowej, to Slope Point, nie Bluff.
    Co do planu wydaje się być całkiem realny, jak na samochód. Ze szwagrem zaliczyliśmy wszystkie te miejsca, a nawet więcej, na południe od linii Arthur pass Christchurch, w 40 dni, ale na rowerach! 🙂
    Jak był Rinjani (choć nie jest jakiś specjalny wyznacznik w NZ), to polecam nocleg na Mt Wakelfield (nie ma szlaku), albo Gertrude Saddle.
    Życzę powodzenia 😉
    Jakby co chętnie pomogę 🙂

    1. Olo 5 lutego 2016 o 23:31

      Zgadza się, Bluff jest drugim najdalej wysuniętym punktem – nie doczytaliśmy 🙂
      Szacun za wyprawę rowerową. Z nowozelandzką pogodą to musiało być wyzwanie!

  4. addicted to passion 5 lutego 2016 o 10:44

    To moze uda nam sie gdzies spotkac na trasie 🙂 Wyruszamy do NZ we wtorek, a na wyspie poludniowej bedziemy od 21 lutego do 8 marca 🙂

        1. Agata 17 lutego 2016 o 05:36

          No to możemy się kontaktować, nawet nie wiesz jak się cieszymy jak spotykamy tu Polaków 😀 A Wasz wyjazd już za chwilę… walizki spakowane? 🙂

  5. balkanyrudej 5 lutego 2016 o 11:04

    Duże i konkretne plany. Oczywiście ich zazdroszczę, bo Nowa Zelandia jest moim ogromnym, wciąż niespełnionym, podróżniczym marzeniem. Czekam zatem na relację, bo na pewno będę z Wami wspólnie, choć wirtualnie, na trasie 😉

  6. Pat 5 lutego 2016 o 11:37

    Konkretnie i na temat, który bardzo mnie obecnie interesuje.

  7. Ewa 5 lutego 2016 o 21:14

    Podobna trase zrobilismy przed rokiem. Super wyprawa. I piekne widoki. Powodzenia

    1. Ewa 15 lutego 2016 o 09:04

      W sumie byliśmy tam ponad miesiąc. Meta była w Nelson, bo tam mieszka szwagier. A potem panckace rocks, przez lodowce (Franz Josef i Fox Glacier), Milford Sound do Queenstown. To miasto nas zauroczyło i tam było chyba najfajniej (nasz 15 letni syn skoczył ze słynnego Kawarau Bridge na bungee). Dalej pojechaliśmy do Dunedin i Hanmer Springs. Wszystkie rezerwacje robiliśmy przez booking.com i nigdzie nie mieliśmy problemu. Gdybym była bez dzieci, chyba zaryzykowałabym jednak wypad bez rezerwacji. Bylibyśmy nieco bardziej elastyczni. Sama trasa od Nelson do Hanmer Springs zajęła nam dwa tygodnie.

      1. Agata 17 lutego 2016 o 05:34

        Dużo osób pisze, że Queenstown jest świetne 🙂 Tym bardziej nie możemy się doczekać! Olo prawdopodobnie też będzie gdzieś tam skakał na bungee.. ja się raczej nie odważę. My mamy vana z łóżkiem, więc będziemy spać na camp site’ach.
        O! I zajechaliście nawet do Hanmer! 🙂 Pewnie na baseny termalne? Mieszkamy tu od prawie 3 miesięcy.

        1. Ewa 17 lutego 2016 o 14:37

          Hanmer to była już końcówka przed powrotem do PL:-( Basen i pełna rozpusta w pięknym styczniowym słoneczku. NZ to jedyny kraj, który rozważałabym do zamieszkania. Może kiedyś…

          1. Agata 18 lutego 2016 o 05:07

            Ekstra, że udało Wam się z pogodą! Czasami mieliśmy tutaj w styczniu tygodnie kiedy lało i wiało przez kilka dni z rzędu… w grudniu to nawet były dni, gdzie temperatura sięgała 11-15 stopni i nawet raz spadł śnieg w górach;) NZ to piękny i spokojny kraj, ale jednak dla mnie za daleko 🙁 Jakbym mogła ze sobą zabrać tu rodzinę i przyjaciół to bym od razu się przeniosła:)

    1. Olo 12 lutego 2016 o 03:17

      To tak jak my 😀 pewnie sporo ciekawych miejsc o których nawet nie mamy pojęcia ominiemy, ale potrzebne by było kilka miesięcy, żeby zjechać dokładnie PD wyspę. A myśleliśmy, że miesiąc wystarczy!

  8. Michał 8 lutego 2016 o 16:48

    Super wyprawa, tylko trochę napięty terminarz, będę trzymać za Was kciuki, żeby udało się zobaczyć jak najwięcej:-). Park Narodowy Abel Tasman możecie też zwiedzić pieszo, bardzo przyjemny trekking, super widoki, spać można i w chatkach i w namiotach:-). Powodzenia!

    1. Olo 12 lutego 2016 o 03:19

      Dzięki! Kciuki się przydadzą:D Jeszcze nie zdecydowaliśmy jak chcemy ogarnąć PN Abel Tasman, więc kto wie:)

  9. Ollie | The Ollie 8 lutego 2016 o 23:01

    Uwielbiam planować i kiedy widzę takie plany aż mi się robi przyjemnie. Nowa Zelandia jest piękna i na pewno będziecie zadowoleni, zastanawiam się ile z planu uda Wam się zrealizować, życzę Wam by wszystko 🙂

    1. Olo 12 lutego 2016 o 03:21

      Dziękujemy bardzo! Już od dwóch tygodni nie możemy usiedzieć na miejscu – tak bardzo chcemy już jechać i sami jesteśmy ciekawi jak wyjdzie – będziemy informować 😀

  10. Marcin 8 lutego 2016 o 23:39

    Powodzeniu w realizacji planu! Ta odległa kraina to dla mnie jeszcze totalna terra incognita, więc odkrywajcie, poznajcie, opisujcie, fotografujcie, wielu się może zainspirować! 🙂 Pozdrawiam!

  11. Kuba 22 lutego 2016 o 09:03

    Mega plan! My przez rok nie daliśmy jeszcze kilku z tych miejscówek obadać!
    Trzymam kciuki za pogodę (szczególnie w Tekapo, żebyście piękne niebo nocą mieli!). Czekamy na Waszą relację 🙂

    1. Agata 22 lutego 2016 o 23:46

      Dzięki Kuba 🙂 No oby się udało z pogodą, chociaż słyszeliśmy, że marzec to jeszcze dobry miesiąc na zwiedzanie południowej wyspy. A niebo nad Tekapo baaaardzo chcemy zobaczyć w najlepszej wersji jakiej się da, bo jesteśmy mega ciekawi, czy dorównuje temu, które widzieliśmy w Mongolii – w końcu tam taki „park ciemnego nieba” to niemal cały kraj 😀

  12. Pingback: Rok w podróży - podsumowanie miesiąc po miesiącu | STO historii

  13. Pingback: Kaikoura w jeden dzień - ciekawe miejsca w Nowej Zelandii

  14. Pingback: Christchurch, Nowa Zelandia - co warto zobaczyć?

  15. Ania 12 marca 2017 o 13:31

    My będziemy na pd wyspie pod koniec grudnia, przylatujemy na miesiąc i bardzo
    chcielibysmy to wszystko zobaczyć, o czym piszecie. Ciekawam Waszych relacji z podróżowania 😊 . A Wasze doświadczenia będą nam baaardzo pomocne i inspirujące 😊
    Mam oczywiście mnóstwo pytań, ale póki co zaczekam, może odpowiedzi na nie same się pojawią.. .?
    Bardzo serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia! Ania.

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *