Droga do Mount Cook village była jedną z piękniejszych jaką jechaliśmy na południowej wyspie, a to był dopiero początek zachwytów. W takich porządnych górach byliśmy pierwszy raz od wycieczki klasowej do Karpacza w… 2007 roku. Czyli nasze chodzenie po górach zapowiadało się ciekawie:)

Do wioski, z której ludzie z całego świata robią trekkingi i krótsze trasy w pobliskie góry, prowadziła droga wzdłuż jeziora Pukaki. Zrobiło na nas większe wrażenie niż wychwalane przez wielu Tekapo. Jest to spore, polodowcowe jezioro, którego kolor jest tak turbo turkusowy, jakby ktoś wlał do niego hektolitry farby w tym kolorze. Jako, że byliśmy już trochę głodni, postanowiliśmy zjechać z drogi na jeden z punktów widokowych leżących wzdłuż jeziora i ugotować sobie obiad. Po zapełnieniu brzuchów makaronem z pesto stwierdziliśmy, ze dzień jeszcze długi, więc czemu by nie poobijać się nad jeziorem i zeszliśmy w dół po nowozelandzkim buszu z naszymi materacami i książkami.

mtcook-2

mtcook-1

mtcook-4

mtcook-6

mtcook-7

Po kilku godzinach spędzonych na czytaniu, włażeniu do zimnej wody i wygrzewaniu się na słońcu, dojechaliśmy w końcu do Mount Cook Village, czyli mikro miejscowości, która składa się głównie z hoteli i moteli plus informacji turystycznej. Szukaliśmy tam miejsca do zaparkowania naszego vana na noc, ale dosłownie na każdym rogu witała nas tabliczka ze znakiem „no camping” i „no overnight staying”. Czyli ze spania na parkingu czy przy drodze lipa, a jako, ze jest to bardzo turystyczne miejsce woleliśmy nie ryzykować mandatem. Znaleźliśmy za to campground w niezłej cenie, super położony – z pięknymi widokami na góry z każdej strony i z którego można było wejść na szlaki, które nas interesowały.

mtcook-8
Dojazd do Mt Cook village

mtcook-10

Hooker Valley Track: 3 h w dwie strony

Po śniadaniu z widokiem na ośnieżone szczyty wybraliśmy się na ten łatwy szlak, który nas zaprowadził do jeziora Hooker i lodowca o tej samej nazwie. Droga prowadziła przez trzy wiszące mosty, które bujały się na boki, gdy człapało po nich więcej osób. Przypomnieliśmy sobie tutaj co oznacza pogoda w górach. Pomimo tego, że szlak był niemal płaski i różnica w wysokościach na jego początku i końcu była niewielka, ja zaczynając na krótkim rękawku skończyłam na polarze, bandamce na głowie i chuście na szyi. Przy jeziorze Hooker wiatr urywał nam prawie głowy, ale to i tak nic przy naszej kolejnej wyprawie w wyższe góry.

mtcook-11

mtcook-13

gopro-4

mtcook-17

mtcook-14

gopro-5

mtcook-15

mtcook-20

mtcook-19

Mueller Hut: 3,5 h w jedną stronę

Naczytaliśmy się o tym szlaku samych dobrych rzeczy, obejrzeliśmy filmiki i zdjęcia i w końcu postanowiliśmy, że idziemy. Słyszeliśmy, że jest dosyć trudny, trzeba najpierw wejść po prawie 2 tysiącach stromych schodów, żeby później wspinać się po skałach. A my po górach nie chodzimy w ogóle, nigdy nie pojechaliśmy nawet w górskie rejony sami z siebie. Do tego ja jestem człowiekiem, który zdecydowanie woli jeździć niż chodzić i to od małego. Nigdy nie zapomnę pytania rodziców przed niedzielnym wyjściem do babci „to co, jedziemy czy idziemy spacerem?”. Moja odpowiedź zawsze brzmiała „jedziemy!”, ale starsza siostra w 90% przypadków wolała spacer…

Wracając do Mueller Hut – decyzja zapadła, zarezerwowaliśmy nocleg w schronisku w górach i po wypchaniu dwóch plecaków jedzeniem, wodą i ubraniami… ruszyliśmy. Szczerze? Nie było lekko, ale bez przesady, myślę, że ten szlak jest dla każdego. Po drodze mijaliśmy ludzi około 70-tki, którzy dziarsko machali kijkami trekkingowymi, a na górze, w Mueller Hut, siedziała rodzinka z dzieciakami – najmłodszy chłopak miał na oko 10-12 lat. Dziwiłam się jak on się tam wdrapał, bo można było złapać po drodze niezłą zadychę i czasami wejścia po skałach były według mnie trudne. Ale uważam siebie za totalnego laika w górskich sprawach, ja w jego wieku wolałam leżeć na plaży w Gdyni i kąpać się w morzu.

mtcook-23
Widok na Hooker Valley

gopro-8

mtcook-22

gopro-9

gopro-10

mtcook-26

gopro-12

mtcook-28

W takim górskim schronisku spałam pierwszy raz i było mega! Nie robiło mi, że na zewnątrz pada, wieje i jest mgła. Wszyscy siedzieli w kuchni, grzali się przy herbacie, wspomniana wyżej rodzina grała w karty, ktoś inny brzdękał na gitarze, a co jakiś czas mieliśmy frajdę z obserwowania siedmiu górskich papug Kea, które latały wokół Mueller Hut.

mtcook-29

gopro-13

mtcook-33

mtcook-31

Jednak gorsze od wejścia na 1800 metrów było zejście. Te schody… myślałam, że są tam żeby mnie dobić! Zakwasy po zejściu trzymały dobry tydzień, a u mnie przybrały postać turbo zakwasów. Nawet zejście z najmniejszej górki sprawiało spięcie wszystkich mięśni i ciągle powtarzanie „ała ała ała”. W międzyczasie byliśmy nawet na basenie i pomyślałam, że jak przepłynę kilkadziesiąt basenów to przejdzie. Dupa, nie przeszło.

Górskie klimaty spodobały nam się baaaardzo, zwłaszcza widoki. A, że w Nowej Zelandii w górach byliśmy co kilka dni to jeszcze się po nich nałaziliśmy, co nie oznacza, że polubiłam chodzenie pod górkę. Dalej jestem leniwcem, który chodzi, gdy wie, że może zobaczyć dzięki temu coś naprawdę fajnego. Dlatego w NZ łazimy codziennie!


Mt Cook Village i okolice praktycznie:

  • Zjazd z ładnym widokiem na jezioro Pukaki i zejściem na kamienistą plażę to Peters Lookout.
  • Campsite, na którym spaliśmy nazywa się White Horse Hill (2 km od Mt Cook village). Koszt to 10$/os. za noc, jest budynek ze stołami do przygotowania jedzenia i kibelki. Nie ma prysznicy. Jest DOC-owski* dozorca campgroundu i sprawdza codziennie opłaty. Jeśli idzie się na track do Mueller Hut i zostaje tam na noc, można zatrzymać samochód na parkingu dla day visitors (nieodpłatnie).
  • Prysznice z ciepłą wodą są w Mt Cook village za 2$/5min (w rzeczywistości 4 min 40 sek;p). W tym samym miejscu jest też budynek, w którym można ugotować sobie obiad.
  • W Mueller Hut jest kuchnia, ale bardzo podstawowa, czyli z palnikami i wodą pobieraną ze zbiornika z deszczówką. Nie można za bardzo liczyć na garnki i inne tego typu rzeczy. Toalety są na zewnątrz.

Co zabraliśmy do Mueller Hut?

  • Ubrania: kurtka przeciwdeszczowa/przeciwwiatrowa, polar, czapka, bandamka, rękawiczki, buty za kostkę do wspinaczki (nie mamy profesjonalnych, ale w adidasach bym się tam nie wspinała). Poza tym byliśmy ubrani w koszulki termoaktywne, Olo spodnie z odpinanymi nogawkami, a ja wygodne leginsy.
  • Sprzęt: śpiwory (konieczne jeśli śpi się w MH), sporki, kubki, garnek (do gotowania wody w MH), zapalniczka, czołówki, bidon na wodę (mega się sprawuje podczas wędrówek!).
  • Jedzenie: zupki chińskie, owsianka instant, batoniki zbożowe, ciastka owsiane, banany. Do picia herbata i woooda:)
  • Inne: krem z filtrem, papier toaletowy, mokre chusteczki.

*DOC – Department of Conservation, które odwala kawał dobrej roboty, dzięki czemu podróż po NZ jest łatwa i przyjemna;)

(Visited 1 001 times, 1 visits today)

14 Komentarzy

  1. marta 19 marca 2016 at 13:36

    Zdjęcia są cudowne! Dla takich widoków warto się trochę pomęczyć 😀

    odpowiedz
    1. Agata 7 maja 2016 at 08:18

      Dziękujemy 🙂 Chodzenie po górach to dla mnie trochę męka, ale jednak satysfakcja po wejściu na górę wygrywa z marudzeniem po drodze 😀

      odpowiedz
  2. Pingback: Życie w vanie: jak wygląda dzień w domu na kółkach? - STO historii

  3. Pingback: Życie w vanie: co gotować? Proste, tanie i szybkie dania.

  4. Kinga 6 maja 2016 at 11:11

    Wygląda jak raj dla osób lubiących piesze wędrówki (czyli mnie, hehe). Szkoda mi tylko, że na razie NZ jest poza zasięgiem, ale nie narzekam, bo to tylko dlatego, że chcę wcześniej zobaczyć Amer. Pd. 😀

    odpowiedz
    1. Agata 7 maja 2016 at 08:13

      Kinga z Ameryki Południowej z jedną przesiadką (tak mi się coś kojarzy:>) możesz dostać się do NZ 😀 Więc wiesz… jak już tam będziesz to można zrobić skok w bok na drugi kraniec świata 😀

      odpowiedz
  5. balkanyrudej 6 maja 2016 at 22:04

    Obserwują Was też na snapie i tylko co jakiś czas mam ochotę wyrzucić telefon przez okno, bo mnie zazdrość zżera 😉 Nowa Zelandia to moje największe, podróżnicze marzenie i skręca mnie, gdy widzę tamtejsze wspaniałe krajobrazy. A że góry to mój żywioł, to już w ogóle zachwytom nie ma końca.
    A podróżowanie autem i traktowanie go jak domu, jest mi bardzo bliskie, gdyż w trakcie naszych wyjazdów, Kianka jest nie tylko środkiem transportu. Jej jedyną wadą jest to, że nie ma zbyt dużych gabarytów. Ale tak czy inaczej daje radę 😉

    odpowiedz
    1. Agata 7 maja 2016 at 08:16

      Dobrze, że teraz siedzimy na tyłkach to Twój telefon ma szanse na przetrwanie ;d Podróżowanie autem stało się moim ulubionym! Niezależność jaką daje jest najnajnajlepszą rzeczą ever:) No, ale Wy to wiecie doskonale – Nowa Zelandia jest stworzonym dla Was krajem, więc ciułajcie kasę i przyjeżdżajcie 🙂

      odpowiedz
  6. kami 8 maja 2016 at 21:09

    jakoś nigdy Nowa Zelandia mnie mega nie pociągała. chciałabym pojechać, ale nie tak że już teraz, zaraz, koniecznie. ale jak czytam i patrzę na ten Wasz post to zaczynam chyba pomału zmieniac zdanie 😉 widoki tak piękne, że aż nierealne, a sielanki nad jeziorem trochę zazdraszczam 🙂

    odpowiedz
  7. Agnieszka 9 maja 2016 at 21:16

    Ale super miejsce! Jak chciałam bardzo jechać do Nowej Zelandii teraz chcę jeszcze bardziej. Razy tysiąc! Te wiszące mosty, jezioro, szlaki w górach (mimo 2 tysięcy schodów, gdzie pewnie na każdym bym klęła..)… Rozmarzyłam się, dzięki!

    odpowiedz
  8. łukasz kędzierski: podróże i fotografia 10 maja 2016 at 00:52

    Nowa Zelandia to marzenie każdego fotografa krajobrazu. Jeszcze tam nie byłem, lecz znam wiele lokalizacji ze zdjęć. Mam nadzieję, że prędzej czy później pojawię się tu z aparatem gdyż nie tylko Mt Cook pięknie prezentuje się, ale i wiele innych miejsc. Ach te krajobrazy 🙂

    odpowiedz
  9. Pingback: Rok w podróży - podsumowanie miesiąc po miesiącu | STO historii

  10. Pingback: Najlepszy szlak w Nowej Zelandii - pozostałości po gorączce złota | STO historii

  11. Pingback: Nowa Zelandia samochodem - wszystko, co musisz wiedzieć | STO historii

nie bądź wiśnia, daj znać co sądzisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *