Samoa to masa naturalnych, różnorodnych atrakcji, takich jak wodospady, jaskinie, ślizgawki wodne i wiele innych. Niestety nie ma opcji, żeby w dwa tygodnie zobaczyć wszystko, dlatego przed wyjazdem musieliśmy wybrać kilka rzeczy i wiecie co? Każde miejsce było wyjątkowe i zapewne gdzie by się nie pojechało to byłoby super. My przedstawimy Wam naszą listę wybranych, ciekawych miejsc na tych rajskich wyspach!

savaii

Alofaaga blowholes

Wyjątkowa miejscówka, gdzie spędziliśmy godzinę siedząc i podziwiając potężną siłę oceanu. Uroku dodawał brak innych turystów, więc jedyne co było słychać to huk fal uderzających o nabrzeże. Tzw. blowholes to tunele w platformach skalnych, które zostały wydrążone przez lawę. Woda z fal wpływających w jaskinie wyżłobione pod platformami znajduje ujście w tunelach i wystrzeliwuje na sporą wysokość. Najbardziej spektakularne widoki są przy wysokich pływach, kiedy woda sięga na luzie 30 metrów.

Wstęp: 5 WST/osoba. Bardzo często po przyjeździe miejscowy proponuje małe, odpłatne show polegające na wrzuceniu kokosa do tunelu, który następnie jest wyrzucany wraz z wodą w powietrze.

blowholes samoa

gif_blowholes

Afu-a-au falls

Uwielbiamy wodospady, więc nie mogło ich zabraknąć na naszej liście miejsc do zobaczenia na Samoa. Przy tym wodospadzie dodatkowo można dla ochłody wskoczyć do wody, a kawałek dalej z nurtem jest kolejny mini wodospad, z którego można poskakać – masa frajdy!

Wstęp: 5 WST/osoba

samoa-8

gif_wodospady

Saleaula lava fields

Do tej pory nie mieliśmy okazji zobaczyć pól lawy, więc nie mogliśmy tego przegapić. Zdecydowanie było warto, bo miejsce wywarło na nas ogromne wrażenie! W wyniku erupcji pobliskiego wulkanu w latach 1905 – 1911 lawa zalała spory obszar aż po ocean. Popularną atrakcją jest zalany lawą kościół, do którego można dostać się za opłatą z pobliskiej wioski. My jednak zatrzymaliśmy kawałek przed wioską i przespacerowaliśmy kawałek od drogi do oceanu podziwiając przy tym roślinność, która wyrasta ze szczelin pomiędzy fragmentami lawy. Warto przejść się pod wieczór, kiedy zachód słońca dodaje niesamowitego klimatu.

Wstęp: kawałek przed wioską można wejść „na dziko”.

samoa-30

samoaa-3

samoaa-4

samoaa-5

samoaa-11

samoaa-8

upolu

Papase-ea sliding rocks

Naturalnie wyżłobione w skale ślizgawki, po których zjeżdża się do basenów ze źródlaną wodą – brzmi ekstra, co?  Zabawy mieliśmy jak za dzieciaka. Stracha zresztą też, bo przez chwilę nikt nie chciał zjechać jako pierwszy (poza nami było tylko 3 Niemców, których spotkaliśmy kilka razy w różnych miejscach na Samoa, a później jeszcze w NZ), w obawie przed wybraniem odpowiedniego toru zjazdu. Byliśmy w czasie pory suchej, co prawda wody było wystarczająco, żeby zjeżdżać, ale trzeba było uważać, by dobrze trafić do basenu (najlepiej wpaść tam dzień po opadach, kiedy poziom wody powinien być wyższy). Niestety w tym miejscu potwierdziła się zasada trzymania rzeczy osobistych na oku gdziekolwiek się nie ruszamy, bo wspomnianym Niemcom skradziono plecak z dokumentami i kasą.

Wstęp: 5 WST/osoba

samoa sliding rocks

samoa sliding rocks

samoa sliding rocks

To-sua trench

Tego miejsca po prostu nie wypada ominąć! Ogromna dziura, a w zasadzie dwie wypełnione wodą z oceanu, połączone tunelem, którym swobodnie można przepłynąć. Dookoła możemy podziwiać ściany gęsto porośnięte roślinnością. Na dół prowadzi mega stroma drabina, po której zejście jest dużym wyzwaniem, biorąc pod uwagę, że jest mokra i przyznaje, że miałem stracha. Na dole drabiny znajduje się platforma, z której można poskakać do turkusowej wody.  Ta atrakcja również powstała w wyniku erupcji wulkanu. W wodzie rozprowadzonych jest kilka lin, których można się przytrzymać, ponieważ prąd bywa silny, a wszystko za sprawą kolejnego, tym razem podwodnego, tunelu, przez który przepływa woda z oceanu. Gdyby nie drużyna 20 rugbystów z Tonga, przez których czekaliśmy pół godziny na zejście, można by powiedzieć, że mimo, że to najpopularniejsza atrakcja na Samoa nie było wcale tłumów.

Wstęp: 20 WST/osoba

to sua trench

to sua trench

to sua trench

to sua trench

to sua trench

to sua trench

Sopoaga falls

Tego dnia pogoda nas nie rozpieszczała, więc z dwóch wodospadów w okolicy wybraliśmy ten, który był bliżej i był to strzał w dziesiątkę. Wysoki na 130 m wodospad, dookoła którego znajdują się gęsto porośnięte strome zbocza, przez które mamy wrażenie, że jesteśmy w dżungli, robi konkretne wrażenie. Dodatkowo, rodzina, która posiada ziemię, na której jest taras widokowy ma przepiękny ogródek, w którym mogliśmy zobaczyć jak rośnie kava, taro i ananasy. Można też zagadać z babeczką pobierającą opłaty, która z chęcią opowie jak wyglądają spotkania towarzyskie Samoańczyków, jak i co gotują, jak przygotowują kavę i mleczko kokosowe.

Wstęp: 5 WST/osoba + ile uważacie za słuszne jeśli babeczka poopowiada Wam o kulturze samoańskiej.

Sopoaga falls

Sopoaga falls

Sopoaga falls

Sopoaga falls

Sopoaga falls

Sopoaga falls

Sopoaga falls

Sopoaga falls

O naszych pierwszych wrażeniach z tych wysepek na środku Pacyfiku możecie przeczytać TUTAJ.

cover

SAMOA – INFORMACJE PRAKTYCZNE

Ogólne

  • Walutą są samoańskie tale; przelicznik 1 WST = 1,5 zł,
  • Noclegi, mapki i przydatne informacje można znaleźć na informacji turystycznej on-line lub tutaj,
  • Internet na Samoa nie jest ogólnodostępny, więc zaopatrzyliśmy się w pakiet danych w BlueSky za 50 WST/2,2 GB/14 dni,
  • Rozkład promów między Upolu a Savaii najlepiej sprawdzać na fanpage Samoa Shipping Corp, który uaktualniany jest co miesiąc; prom między wyspami kosztuje 12 WST/osoba,
  • Super opcją na zwiedzanie wyspy jest wypożyczenie auta lub skutera; dzienny koszt wypożyczenia auta to ok. 140 WST, natomiast skutera niecałe 60 WST; póki co jedyna wypożyczalnia skuterów to MotoSamoa, z którą mieliśmy małe przygody – jeśli ktoś jest zainteresowany mogę opisać szczegóły przez e-mail; jeżdżąc skuterem trzeba uważać na dzikie psy (często spotykane na Samoa), które bywają agresywne, więc najlepiej omijać je szerokim łukiem; żeby poruszać się po samoańskich drogach należy mieć lokalne prawo jazdy, które bez problemu powinna wyrobić każda wypożyczalnia za opłatą 20 WST; transfer skutera promem kosztuje 30 WST,
  • Poza Savaii i Upolu warto też wyskoczyć na inną samoańską wysepkę – nasz wybór padł na malutką wyspę Namua, gdzie poza tradycyjnym zakwaterowaniem w cenie 120 WST/osoba/noc, nie ma nic innego, w tym prądu…:D więc warto tu wpaść i odpocząć od cywilizacji; podczas naszego dwudniowego pobytu jednego dnia na wyspie nie było nikogo poza nami.

Savaii

  • Jako baza wypadowa na południu posłużyła nam chatka w Lusia’s Lagoon Chalets w cenie 145 WST/chatka, bardzo blisko przystani promowej, z której można dostać się taksówką za 5 WST; w cenie tylko śniadanie, a obiady to koszt 20 – 40 WST; cena obejmuje również wypożyczenie kajaka,
  • Na plaży Manase polecamy nocleg w Tailua Beach Fales za 70 WST/osoba – świeżutki kokos na powitanie, przestronne fale, pyszne samoańskie jedzenie (w cenie śniadanie i obiadokolacja) i dużo ryb w wodzie dla fanów snorklingu,
  • Jeśli ktoś chciałby zobaczyć podwodny świat to można zanurkować w pobliżu Manase z Dive Savaii w cenie 260 WST/osoba/2 nurki + 10 WST za wypożyczenie maski z rurką + 10 WST za wypożyczenie płetw (można mieć swoje), jeśli jednak ktoś nurkował w Azji może być delikatnie zawiedziony, bo widoczność i rafy nie powalają na kolana, ale to właśnie tu po raz pierwszy zobaczyliśmy wrak statku, więc nie żałujemy.

Upolu

  • Z lotniska na przystań promową można dostać się autobusem za 2 WST/osoba, a przystanek znajduje się naprzeciwko bramy wjazdowej na lotnisko,
  • Z Apia na lotnisko również można dostać się autobusem za ok. 3 WST/osoba
  • W Apia jeden z tańszych noclegów to Tatiana Motel za 70 WST/pokój dwuosobowy + śniadanie, niedaleko znajduje się market z owocami i restauracja indyjska z pysznym jedzeniem, a do centrum można wziąć taksówkę za 4 WST,
  • W Apia warto wybrać się na pokaz kultury samoańskiej do Samoa Cultural Village za informacją turystyczną – trwa ok. 3 h i jest mega ciekawy. Na końcu pokazu dobrowolna opłata jest mile widziana; podczas pokazu przygotowuje się również tradycyjne jedzenie i to tu spróbowaliśmy najlepszego palusami; w tym sezonie pokazy odbywają się we wtorki, środy i czwartki o 10:30,
  • Na plaży Lalomanu zdecydowanie polecamy Taufua Beach Fales w cenie 200 WST/fale, w cenie śniadanie i obiadokolacja; jedzenie było najlepsze jakie jedliśmy na Samoa, m.in. krewetki, sushi i homary na kolację; dodatkowo w soboty organizowane jest Fiafia Night, czyli pokaz taneczny, a w niedziele tradycyjny lunch; od 17 do 19 jest tzw. happy hour i wszystkie drinki z palemką kosztują 10 WST, a są pyyszka, więc naprawdę warto,
  • Na plażę Lalomanu można dostać się autobusem z Apii w cenie 8 WST/osoba; autobus odjeżdża teoretycznie ok. 10, ale dobrze jest się przejść dzień wcześniej na dworzec i upewnić; jeśli chcemy mieć miejsce siedzące to warto przyjść godzinę wcześniej:)

Samoa to przepiękny kraj i poza odkrywaniem nowych miejsc dobrze było po prostu poczilować w samoańskich falach albo na pustych plażach, posnorklować w turkusowej wodzie czy wypić piwko, bo na tych wyspach żyje się powolnie i spokojnie.

(Visited 343 times, 1 visits today)

7 Comments

  1. Pingback: Pierwsze wrażenia z Samoa - STO historii

  2. kori 17 sierpnia 2016 o 12:48

    Niesamowite miejsce, namiastka raju. Szczególnie te wulkaniczne obszary robią wrażenie.

  3. Evi Mielczarek 17 sierpnia 2016 o 14:47

    Niesamowite miejsce! Przepiękne zdjęcia i doznania. 2 tygodnie to faktycznie nie dużo jak na podróż na drugi koniec świata – ale czasami musi wystarczyć! Oby mi się kiedyś tak plany ułożyły, żebym tam dotarła 🙂

  4. Kamil 17 sierpnia 2016 o 18:51

    No muszę przyznać, że bardzo oryginalnie, bo mało szczegółowych relacji dotyczących tego miejsca można znaleźć w polskiej blogosferze. Jak dla mnie, to takie trochę miejsce raj! Bardzo chciałbym się tam pewnego dnia dostać!

  5. Kam & Martyna 23 sierpnia 2016 o 22:34

    Piękne miejsce! Naturalnie wyżłobione w skale ślizgawki – niczym z jakiejś ‚księgi dżungli’, mega! PS. Fajne gif-y 🙂

  6. Monika 24 sierpnia 2016 o 23:01

    Niezłe miejscówki, chociaż naturalnych zjeżdżalni bym się trochę bała, Rozmawiałam kiedyś z lokalnym chłopakiem przy takiej rzeczce, do ktorej wszyscy skakali i przyznał, że urazów jest sporo mimo, że wszystkim mówią, że bezpiecznie.

  7. Pingback: Nowa Zelandia wyspa północna - plan podróży | STO historii

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *