Tajlandia to chyba najczęściej wybierany kierunek na pierwszą przygodę z Azją. Tak też było w naszym przypadku kilka lat temu. Można dorwać tanie bilety lotnicze do Bangkoku, bez większego problemu dogadać się po angielsku, a na miejscu jest tanio. No właśnie, ile kosztuje pobyt w Tajlandii?

Nasz ostatni pobyt i budżet różnił się nieco od tego pierwszego wakacyjnego wyjazdu do Azji. Tym razem przede wszystkim wybieraliśmy tańsze noclegi, ale jedliśmy tyle samo… bo jedzeniu i przekąskom w Tajlandii nie ma końca, tym bardziej, że uliczny pad thai nam się przejadł do tego stopnia, że już nam po prostu nie smakował i odkrywaliśmy kuchnię tajską na nowo:D Z drugiej strony wydaliśmy bardzo dużo na nurkowanie, przez co przekroczyliśmy nasz budżet, ale po kolei.

Nurkowanie w Tajlandii

Prawie połowę, bo 45% budżetu wydaliśmy na nurkowanie, a w tym 16400 BHT (1751 zł) na kurs Open Water Diver na Koh Tao (w tym wliczony nocleg z pająkami na czas trwania kursu) i 11200 BHT (1195 zł) za 3 nury na Koh Lanta – nie jest to najtańsze miejsce do nurkowania w Azji, ale chcieliśmy wykorzystać świeżo zdobyte skille, a rafa okazała się przepiękna.

Jedzenie w Tajlandii

Drugą największą część naszego budżetu, czyli 21% wydaliśmy na… TAK – JEDZENIE! Przykładowe ceny szamki:

  • pad thai z kurczakiem albo krewetkami: 40 – 50 BHT (4 – 5 zł),
  • mango sticky rice, ekstra na śniadanie!: 30 – 40 BHT (3 – 4 zł),
  • szaszłyczki, czyli super przekąska: 10 BHT/sztuka (1 zł),
  • spring rolle, jeśli nie najedliśmy się obiadem: 30 BHT/3 sztuki (3 zł),
  • naleśnik na słodko (nasz ulubiony to banan z nutellą, omnomnom): 50 BHT (5 zł),
  • turbo pyszne owocowe koktajle (bezalkoholowe…;)): 40 – 60 BHT (4 – 6 zł),
  • popularne buckety na Khao San Road, czyli pół litrowe wiaderka wypełnione lodem i drinem: 350 BHT (35 zł) za long Island iced tea (jeden z najdroższych) – twardy alkohol jest turbo drogi w porównaniu do piwek w cenie 35 – 60 BHT (300ml – 600ml, nie ma pojemności 0,5l:P),
  • świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy – pyszka!: 30 BHT/200 ml (3 zł).

Ceny w restauracjach i na wyspach są wyższe. W Bangkoku polecamy w szczególności miejscówę Lek & Rut Seafood na China Town (charakterystyczne czerwone krzesełka), którą odwiedzamy za każdym razem, ze smacznymi owocami morza (jeśli w drodze do albo w pobliżu ktoś Was zaczepi i powie, że China Town jest akurat dziś zamknięte, to nie słuchajcie – zwykła bujda na kółkach, nie wiemy na czym polega ten fenomen, ale za każdym razem ktoś próbuje wcisnąć nam ten kit). Trzy talerze jedzenia (w tym cała rybka) + dwa piwka to koszt ok. 600 – 700 BHT (60 – 70 zł). Na Koh Tao jest super knajpka Su Chilli na Sairee Beach, gdzie odkryliśmy massaman curry (110 BHT [11 zł]) – nasz absolutny H I T.

Transport w Tajlandii

Kolejna część budżetu, 12%, to transport, głównie na trasie Bangkok – Koh Tao – Koh Lanta – Bangkok. Biura organizujące transport w danym regionie z reguły są w zmowie cenowej, ale zawsze warto sprawdzić kilka miejsc. Często uda się zaoszczędzić kilka bahtów, które później w nagrodę za trud poszukiwań można wydać na browarka. Pocisnął nas też skuter na Lancie, którego wypożyczenie kosztowało 250 BHT (25 zł) za dzień, a do tego trzeba doliczyć pełen bak za 40 BHT (4 zł).

Nocleg w Tajlandii

Było już jedzenie i transport. Pora na nocleg! W końcu gdzieś trzeba spać, nie? Ta kategoria zajęła 11% naszego budżetu. Nocleg w centrum Bangkoku w hostelu New Siam I (ta rzymska jedynka na końcu jest kluczowa, bo w okolicy jest jeszcze II i III, a jedynka jest najtańsza…:D) kosztował nas 350 BHT/noc/pokój z wiatrakiem (36 zł). Za klimatyzację trzeba rzecz jasna dopłacić, może gdybyśmy nie pożałowali grosza, to dalej byśmy mieli nasz power bank, który nie wytrzymał ciepła i się rozlał, haha. Po powrocie z Lanty nie mieliśmy rezerwacji i szukaliśmy czegoś z marszu o 5 nad ranem i znaleźliśmy najtańszą opcję ever za 250 BHT, ale nawet nie chcecie wiedzieć jak się nazywa… Są to opcje budżetowe, więc jeśli wybieracie się na kilkutygodniowe wakacje, pewnie będziecie celować w lepszy komfort, więc polecamy sprawdzony i dobry cenowo Rambuttri Village Inn z basenami na dachu, na których kiedyś zgubiliśmy Agaty siostrę – bo kto by pomyślał, że baseny są dwa! Na Tao mieliśmy bardzo podstawowe zakwaterowanie w cenie kursu, a na Lancie odkryliśmy kompletną świeżynkę: Thai Smile Bungalows, czyli 5 bungalowów. Nasz z widokiem na dżunglę kosztował 600 BHT/noc (64 zł), ale z racji tego, że zatrzymaliśmy się tam na 8 dni, dostaliśmy małą zniżkę:) Pewnie można było znaleźć coś taniej, ale nie w tym standardzie. Poza tym na tę wyspę jechaliśmy z ambitnym planem… odpoczynku! A jakże, więc cena, za taki nocleg nam odpowiadała. Poza tym właściciele są tak przemiłymi ludźmi, że tej kasy absolutnie nie żałujemy:) Dave (Brytyjczyk) i Lek (Tajka) codziennie raczyli nas pyszniutką tajską kuchnią (przeszliśmy przez całe menu, Lek gotuje niesamowicie!), poradami (np. gdzie nurkować, Dave jest dive masterem, więc zna się na rzeczy), co zobaczyć itp. Dzięki Dave’owi dowiedzieliśmy się o opuszczonym resorcie dla gypsy, który był mega!

Inne wydatki

Ostatnia grupa wydatków to pełen miszmasz, czyli „inne”. Wyjątkowo w Tajlandii nam się tego trochę nazbierało:

  • na kartę SIM dla turystów w sieci dtac z pakietem 3GB na miesiąc wydaliśmy 550BHT (58 zł) – szczerze polecamy,
  • kilka razy byliśmy na masażach w cenie 150 BHT/30 min/osoba,
  • musieliśmy naprawić telefon Agaty, który potrzebował nowego gniazda ładowania, bo nie chciał skubany przyjmować energii, więc wybuliliśmy 500 BHT (53 zł) na „oryginalną” część,
  • na Lancie czasami zbaczaliśmy z głównej drogi i raz nam to wyszło bokiem, bo przebiliśmy dętkę. Całe szczęście zaraz obok był Zenek, który zdarł z nas 180 BHT (19 zł) za nówkę. Za tę cenę pewnie przez miesiąc wymieniał dętki za darmo całej wiosce, no ale co zrobisz jak nic nie zrobisz,
  • Tajlandia była ostatnim miejscem przed Nową Zelandią, więc wybraliśmy się na słynny targ Chatuchak i dokupiliśmy parę fajnych, chińskich szmatek, żeby nie chodzić non stop w polarach i uzupełniliśmy chemię, typu żele pod prysznic,
  • początkowo w tej kategorii mieliśmy również moją wizytę u lekarza po nurkowaniu na Lancie – problem z uszami – która nas kosztowała ponad 250 zł razem z lekami, ale ubezpieczalnia nam zwróciła już kasę. W temacie służby zdrowia w Tajlandii – ma się ona bardzo dobrze, 3 lata temu wylądowałem w szpitalu z rozciętą głową, ładnie mnie pozszywano, zaszczepiono na tężec i przepisano painkillery.

Podsumowując koszty wyjazdu do Tajlandii

Liczba dni: 21

Budżet: 155 zł/osoba/dzień

ALE!! Jeśli odejmiemy kurs nurkowania i nurki na Lancie wyjdzie 85 zł/osoba/dzień (jednak trzeba by dodać nocleg na Tao).

Poza tym nie uwzględniliśmy biletów lotniczych do NZ, których ceny nie możemy się doszukać. Poza tym nie wliczamy w „krajowe” budżety międzykrajowego transportu.

Z praktycznych info warto pamiętać, że bankomaty w Tajlandii zdzierają 150 – 200 BHT (15 – 20 zł) za wyciągnięcie gotówki, więc warto poszukać tego, który zdziera najmniej i wypłacać jednorazowo możliwie najwięcej hajsu.

Vector designed by Freepik

(Visited 1 041 times, 1 visits today)

3 Comments

  1. Polka w podróży 12 maja 2016 o 10:06

    85 zł to całkiem niezły budżet jak na Tajlandię jednak myślę, że bliższe prawdzie jest to 150 zł, bo jednak ciężko być tam i powstrzymać się przed możliwościami jakie daje ten kraj. Oczywiście można nic nie robić i tylko imprezować, ale wówczas wyjdzie jeszcze drożej 🙂

    1. Olo 20 maja 2016 o 00:20

      Zarówno budżet jak i samo podróżowanie to sprawa mocno indywidualna i najważniejsze, żeby każdy wydawał tyle na ile ma ochotę i podróżował tak jak mu się podoba!:) Zupełnie inaczej żyje się na trzytygodniowym urlopie, a inaczej podczas kilkumiesięcznej podróży, gdzie zwraca się uwagę na wydawane monety.

  2. Pingback: Filmiki z podróży: Tajlandia w 4 minuty | STO historii

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *