Fajna rzecz, którą w sumie mogliśmy zaobserwować w Polsce już przed wyjazdem, a na pewno nasiliła się w trakcie naszej nieobecności, to pewnego rodzaju moda na bycie eko i bio. Patrzę na to przede wszystkim pod kątem świadomych wyborów i pogłębiania wiedzy. Szczerze, życzyłabym sobie, żeby takich „mód” było więcej, zwłaszcza, że nasza świadomość i patrzenie na świat poszerzyło się przez ten wyjazd, na więcej rzeczy zwracamy uwagę i więcej kole nas w oczy.

Pomimo tego, że mieliśmy zawsze gdzieś z tyłu głowy hasła w stylu „oszczędzaj wodę”, „zgaś światło jeśli go nie używasz”, „weź torbę materiałową zamiast plastikowej” to tak naprawdę od kilku miesięcy staramy się stawiać kolejne kroki w byciu bardziej przyjaznym środowisku. I bynajmniej nie ze względu na to, bo to modne, tylko dlatego bo, naszym zdaniem to potrzebne i ważne. Dlatego i my zabieramy głos, w słusznej dla nas sprawie;)

Czym jest zero waste?

Mówiąc najprościej chodzi o to, aby produkować jak najmniej śmieci. Jak to robić i od czego zacząć? Przede wszystkim od najważniejszego – świadomości. Na temat tego ile wytwarzamy odpadów, gdzie one trafiają, jakie powodują skutki i co nam i naszemu środowisku z tego powodu grozi. Na początek wystarczy przeczytać chociażby ten i ten artykuł o odpadach ogółem. Albo ten o marnowaniu jedzenia w Europie. Słowem – jest dramat.

Jeśli ziarenko świadomości już gdzieś w głowie macie zasiane, ale nie zaczęło kiełkować to przechodzimy do sedna, czyli sześciu kroków do tego, żeby produkować mniej śmieci. A poniżej jeszcze więcej konkretów, czyli co dokładnie robię ja i Olo.

 Zero waste – jak zacząć?

Jesteśmy dopiero na początku drogi zero waste’owej, ale testujemy różne opcje, niektóre z nich wprowadzamy na stałe, a inne w razie potrzeby będziemy włączać do naszego stylu życia (o tym jakie, już dzisiaj pisać nie będziemy).

Zobaczcie co można zrobić, aby niewielkim nakładem sił trochę pomóc naszej planecie.

Zero waste w praktyce

1. Mniej foliowych worków i siatek. Jak?

  • Na zakupy chodzimy z własnymi, materiałowymi torbami albo nawet siatkami, ale starymi, zabranymi z domu.
  • Nasiona, kasze i suszone owoce kupujemy na wagę i prosimy o zapakowanie do naszych pojemników (czyli w zwykłe, wielorazowe pudełka) zamiast do foliówek. Do chleba mamy materiałowy woreczek i panie bez problemu po pokrojeniu pieczywa wsadzają go bezpośrednio do niego.
  • Owoce i warzywa brane na wagę wrzucamy prosto do koszyka, na hali targowej od razu krzyczymy „bez siatki!” – chociaż niektórzy starają się nas przekonać, że jak to, bez sensu, a nawet używają argumentów, że przecież siata za darmo.

Ciekawa informacja, o której dowiedzieliśmy się podczas warsztatów Zero Waste – siatki biodegradowalne są w praktyce jeszcze gorsze niż zwykłe. Dlaczego? Przez to, że ulegają rozpadowi, dzielą się na mikrocząsteczki plastiku, który ciężko „ujarzmić”. Na temat mikroplastiku przeprowadzono już wiele badań, najwięcej z nich dotyczy wód oceanicznych, do którego trafiają jego ogromne ilości. W wielkim skrócie – badania wykazują, że ryby wolą żywić się mikroplastikiem (którego mnóstwo jest głównie w kosmetykach – drobinki w peelingach czy paście do zębów to nic innego jak plastik), który później wraca również do nas i sami go zjadamy razem z tą naszą biedną rybą. Nie wspominając już o problemie rozwoju ryb, które się nim żywią.

Przy okazji tematu śmieci w oceanach – mówi się o tzw. ósmym kontynencie, czyli o Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmieci (widzianej z kosmosu), która przez ostatnie 40 lat powiększyła się… 100 razy!!! 

Więcej na te tematy możecie przeczytać np. tu i tu.

2. Mniej plastikowych opakowań w śmietniku. Jak?

  • Staramy się nie brać jedzenia ani kaw na wynos. Plastikowe albo styropianowe opakowania, kubeczki, mieszadełka, słomki, pokrywki… wszystko masowo, codziennie ląduje w śmietnikach, wytwarzając dodatkowe odpady. Jeśli jednak zdarzy nam się wziąć coś na wynos i dostajemy to w plastikowym opakowaniu, w miarę możliwości wykorzystujemy pojemniki do przechowywania jedzenia.
  • Staramy się unikać plastikowych opakowań – jeśli mamy wybór staramy się kupić coś zapakowanego w papier lub szkło, głównie w przypadku jedzenia, ale coraz częściej takie wybory padają też przy kosmetykach.
  • Opakowania same w sobie staramy się wykorzystywać jeśli jest taka możliwość – pojemniki plastikowe np. po lodach wykorzystujemy do mrożenia dodatkowych porcji obiadów, a słoiki do przechowywania zapraw.
  • Opakowania po zużytych kosmetykach zostawiliśmy na produkty do pielęgnacji, które planuję zrobić sama w domu.
  • Zwracamy uwagę jak zapakowane są produkty – czy mają wiele „warstw”, czy jest to karton, czy plastik.

3. Mniej jednorazówek. Jak?

  • Generalnie unikamy jednorazowych rzeczy typu folie aluminiowe, spożywcze, czy ręczniki papierowe. Jeśli mamy możliwość zapakowania czegoś do pojemnika zamiast w folię aluminiową, wybieramy pierwsze rozwiązanie.
  • Nie kupujemy już jednorazowych naczyń, jak talerze, czy kubki, chociaż niestety przed podróżą nam się to zdarzało (na imprezy po których nie chciało nam się zmywać…).

4. Mniej odpadów w kuchni. Jak?

  • Raczej nie zdarza nam się kupować więcej jedzenia niż jesteśmy w stanie zjeść – na większe zakupy chodzimy raz w tygodniu z konkretną listą produktów. Wcześniej planujemy dokładnie obiady i niektóre dodatkowe przekąski typu pasty do pieczywa, ciasta, sałatki i kupujemy to, co jest nam potrzebne do wykonania konkretnego przepisu. Jasne, że zdarza nam się kupić coś spoza listy, ale nie szalejemy z jakimiś dziwacznymi produktami, które pakujemy do koszyka z myślą „coś z tego wykombinuję!”. Zazwyczaj takie rzeczy kończyły w śmietniku.
  • Zwracamy większą uwagę na jedzenie, które mogłoby wylądować w koszu na śmieci:
    • Pieczywo jemy bardzo rzadko, ale jeśli znajdujemy kilka zapomnianych, czerstwych kromek chleba robimy z nich tosty francuskie albo grzanki.
    • Z natek rzodkiewki czy marchewki kręcimy pesto, które wsuwamy na kanapkach albo z makaronem.
    • Próbowaliśmy być także zero waste w kwestii obierek – można je mrozić, a później na ich bazie robić bulion. Spróbowaliśmy raz z obierkami z marchewki, selera, kawałków cebuli itp., ale po pierwsze nie za bardzo mamy miejsce w zamrażarce, a po drugie nie jemy zup (Olas wsunąłby na jeden obiad cały gar, więc to nie opłacalne;p), więc ten bulion średnio nam potrzebny.
    • Aquafaba – brzmi ciekawie, w pracy stoczono ze mnie niemałą bekę, ale tak, też staramy się ją wykorzystywać. Aquafaba to po prostu woda po odsączeniu/gotowaniu warzyw strączkowych, najczęściej używana jest woda z ciecierzycy. Zwykle stosowana jest przez wegan jako zamiennik białka od jajka, bo dobrze ubija się na pianę. Gdybym dała Wam spróbować mus czekoladowy przygotowany na bazie aquafaby – believe me – nie skumalibyście się w ogóle, że jecie wodę po cieciorce. Przetestowane przez nas nie raz, ciągle żyjemy i mamy się dobrze:)

Żeby nie było – bywa, że wyrzucimy do śmietnika zmarnowanego ziemniaka albo pleśniejącą malinę, ale jeśli widzimy, że coś zaczyna się psuć to od razu działamy – blendujemy na koktajl, gotujemy, pieczemy i zjadamy.

5. Inne

  • Kupujemy bambusowe szczoteczki do zębów zamiast plastikowych.
  • Nie pijemy w domu wody innej niż z kranu, filtrowanej w Britcie. Sporadycznie kupujemy inne napoje niż mleko roślinne.

Nie jesteśmy święci, wielu rzeczy dopiero się uczymy, ale wszystko moim zdaniem zaczyna się w głowie i ten etap chyba mamy w jakimś stopniu za sobą. Ciągle myślimy nad kolejnymi krokami w jak największej eliminacji odpadów, zwłaszcza tych plastikowych. Warto być świadomym faktu, że każdy jeden wyprodukowany na świecie kawałek plastiku jeszcze się nie rozłożył. Czyli wszystkie plastikowe butelki, zabawki, pojemniki, WSZYSTKO co zrobione było z plastiku ciągle jest na Ziemi, a gór śmieci z dnia na dzień przebywa coraz więcej. Ba, niektóre odpady będące wynikiem działań człowieka krążą w kosmosie (możecie o tym przeczytać na stronie NASA).  Warto więc starać się nie dokładać swojej cegiełki do tego, i tak już gigantycznego, wysypiska śmieci.

Jakie jest Wasze zdanie na temat zero waste? Interesujecie się tym tematem? Jeśli macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na mniejszą ilość produkowanych odpadów to piszcie w komentarzach 🙂

 

(Visited 164 times, 1 visits today)

nie bądź wiśnia i daj znać co myślisz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *